Aktualizacja | godz. 10:00
Służba Ochrony Państwa, w której pracował 44-letni nożownik z Ustki, podjęła już działania mające na celu wydalenie funkcjonariusza ze służby.
- W naszej formacji nie ma miejsca na tego rodzaju działania. Jesteśmy zdruzgotani informacjami, jakie do nas dotarły - mówi pułkownik Bogusław Piórkowski, rzecznik prasowy Służby Ochrony Państwa. - Rozpoczęliśmy już procedurę mającą na celu wydalenie tego funkcjonariusza ze służby. Najpierw jednak musimy przeanalizować wszystkie dokumenty w sprawie. Czekamy na szczegółowe informacje z policji i prokuratury.
Rzecznik SOP powiedział nam, że poszkodowana rodzina otrzyma wsparcie psychologiczne. Na pomoc mogą również w takich sytuacjach liczyć pozostali pracownicy służby. Mężczyzna miał przechodzić regularna badania okresowe podczas których prowadzone są również badania psychologiczne. Był w czynnej służbie.
Wiadomo już także więcej na temat rodziny poszkodowanej w ataku nożownika. Najbardziej poszkodowana jest jego żona, która w stanie ciężkim znajduje się w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku. Stan starszej kobiety (teściowej nożownika) jest stabilny. Znajduje się na oddziale chirurgii słupskiego szpitala. 8-letni chłopiec nie miał praktycznie żadnych obrażeń i został wypisany ze szpitala. Starszy mężczyzna (teść) z niewielkimi obrażeniami ciała został przetransportowany do szpitala w Sławnie. Do szpitala w Słupsku trafił również sam nożownik, który po ataku chciał popełnić samobójstwo. Miał lekkie rany cięte opatrzone przez ratowników medycznych.
W południe zaplanowana jest konferencja prasowa w słupskim szpitalu, na której poznamy szczegółowe informacje na temat poszkodowanych.
Aktualizacja | godz. 9:10
W rozmowie z PAP, rzecznik prasowy SOP płk Bogusław Piórkowski powiedział, że mężczyzna posiadał aktualne badania psychologiczne. Dodał, że po przeanalizowaniu wszystkich dokumentów w tej sprawie, męzczyzna zostanie wydalony ze służby.
Zapewnił też, że rodzina funkcjonariusza otrzyma wsparcie psychologiczne.
Tragedia w Ustce. Nie żyje 4-letnie dziecko
Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z poniedziałku na wtorek na jednym z osiedli przy ulicy Bałtyckiej w Ustce. W jednym z mieszkań słychać było głośną awanturę, która zaniepokoiła sąsiadów. To oni powiadomili policję.
- W poniedziałek około godziny 21:30 policjanci otrzymali zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań w Ustce. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce obezwładnili agresywnego 44-latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie. 4-letniej dziewczynki, pomimo długiej reanimacji nie udało się uratować. Ranne osoby zostały przewiezione do szpitali. Napastnik został zatrzymany i w asyście policjantów również został zabrany do szpitala – wyjaśnia podkomisarz Jakub Bagiński, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.
CZYTAJ TEŻ: Atak nożownika w centrum Gdańska! Mężczyzna ugodzony nożem
Sprawca to funkcjonariusz SOP
Jak przekazał podkomisarz Jakub Bagiński, oficer prasowy KMP w Słupsku, zatrzymany mężczyzna jest funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. Po ataku próbował odebrać sobie życie, jednak został obezwładniony przez policjantów i przewieziony do szpitala pod ich eskortą.
- Trwają czynności procesowe pod nadzorem prokuratora - poinformowała policja. Na miejscu zdarzenia cały czas pracują funkcjonariusze oraz prokuratura, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności tej tragedii.
Ranni członkowie rodziny trafili do szpitala
Mężczyzna zaatakował nożem członków swojej rodziny, z którą przyjechał do Ustki na ferie. Rana w klatkę piersiową, którą zadał niespełna 4-letniej dziewczynce okazała się śmiertelna. Ratownikom medycznym nie udało się jej uratować, mimo kilkudziesięciominutowej reanimacji.
Dwie kobiety (żona i teściowa) z ciężkimi ranami kłutymi trafiły do słupskiego szpitala. Mniejsze obrażenia poniósł również starszy mężczyzna i 8-letni chłopiec, którzy uciekli z domu. Nożownik próbował popełnić samobójstwo. Został jednak zatrzymany przez policjantów.
Na miejscu cały czas pracują funkcjonariusze policji i prokuratury.























Napisz komentarz
Komentarze