Reklama

Tragedia w Ustce. Funkcjonariusz SOP śmiertelnie zranił nożem 4-letnie dziecko

W trakcie rodzinnej awantury 44-letni funkcjonariusz SOP zabił 4-letnie dziecko i ranił czworo członków swojej rodziny. Dwie z nich z ciężkimi ranami trafiły do szpitala. Mężczyzna jest już zatrzymany. Rodzina w Ustce spędzała ferie.
Tragedia w Ustce. Nożownik śmiertelnie zranił 4-letnie dziecko
Tragedia w Ustce. 44-letni funkcjonariusz SOP podczas rodzinnej awantury zabił 4-letnie dziecko i ranił cztery osoby. Trwa śledztwo.

Autor: Hubert Bierndgarski

Aktualizacja | godz. 10:00

Służba Ochrony Państwa, w której pracował 44-letni nożownik z Ustki, podjęła już działania mające na celu wydalenie funkcjonariusza ze służby.

- W naszej formacji nie ma miejsca na tego rodzaju działania. Jesteśmy zdruzgotani informacjami, jakie do nas dotarły - mówi pułkownik Bogusław Piórkowski, rzecznik prasowy Służby Ochrony Państwa. - Rozpoczęliśmy już procedurę mającą na celu wydalenie tego funkcjonariusza ze służby. Najpierw jednak musimy przeanalizować wszystkie dokumenty w sprawie. Czekamy na szczegółowe informacje z policji i prokuratury. 

Rzecznik SOP powiedział nam, że poszkodowana rodzina otrzyma wsparcie psychologiczne. Na pomoc mogą również w takich sytuacjach liczyć pozostali pracownicy służby. Mężczyzna miał przechodzić regularna badania okresowe podczas których prowadzone są również badania psychologiczne. Był w czynnej służbie. 

Wiadomo już także więcej na temat rodziny poszkodowanej w ataku nożownika. Najbardziej poszkodowana jest jego żona, która w stanie ciężkim znajduje się w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku. Stan starszej kobiety (teściowej nożownika) jest stabilny. Znajduje się na oddziale chirurgii słupskiego szpitala. 8-letni chłopiec nie miał praktycznie żadnych obrażeń i został wypisany ze szpitala. Starszy mężczyzna (teść) z niewielkimi obrażeniami ciała został przetransportowany do szpitala w Sławnie. Do szpitala w Słupsku trafił również sam nożownik, który po ataku chciał popełnić samobójstwo. Miał lekkie rany cięte opatrzone przez ratowników medycznych. 

W południe zaplanowana jest konferencja prasowa w słupskim szpitalu, na której poznamy szczegółowe informacje na temat poszkodowanych.

Aktualizacja | godz. 9:10

W rozmowie z PAP, rzecznik prasowy SOP płk Bogusław Piórkowski powiedział, że mężczyzna posiadał aktualne badania psychologiczne. Dodał, że po przeanalizowaniu wszystkich dokumentów w tej sprawie, męzczyzna zostanie wydalony ze służby. 

Zapewnił też, że rodzina funkcjonariusza otrzyma wsparcie psychologiczne. 

Tragedia w Ustce. Nie żyje 4-letnie dziecko

Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z poniedziałku na wtorek na jednym z osiedli przy ulicy Bałtyckiej w Ustce. W jednym z mieszkań słychać było głośną awanturę, która zaniepokoiła sąsiadów. To oni powiadomili policję.

- W poniedziałek około godziny 21:30 policjanci otrzymali zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań w Ustce. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce obezwładnili agresywnego 44-latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie. 4-letniej dziewczynki, pomimo długiej reanimacji nie udało się uratować. Ranne osoby zostały przewiezione do szpitali. Napastnik został zatrzymany i w asyście policjantów również został zabrany do szpitala – wyjaśnia podkomisarz Jakub Bagiński, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.

CZYTAJ TEŻ: Atak nożownika w centrum Gdańska! Mężczyzna ugodzony nożem

Sprawca to funkcjonariusz SOP

Jak przekazał podkomisarz Jakub Bagiński, oficer prasowy KMP w Słupsku, zatrzymany mężczyzna jest funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. Po ataku próbował odebrać sobie życie, jednak został obezwładniony przez policjantów i przewieziony do szpitala pod ich eskortą.

- Trwają czynności procesowe pod nadzorem prokuratora - poinformowała policja. Na miejscu zdarzenia cały czas pracują funkcjonariusze oraz prokuratura, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności tej tragedii. 

Ranni członkowie rodziny trafili do szpitala

Mężczyzna zaatakował nożem członków swojej rodziny, z którą przyjechał do Ustki na ferie. Rana w klatkę piersiową, którą zadał niespełna 4-letniej dziewczynce okazała się śmiertelna. Ratownikom medycznym nie udało się jej uratować, mimo kilkudziesięciominutowej reanimacji. 

Dwie kobiety (żona i teściowa) z ciężkimi ranami kłutymi trafiły do słupskiego szpitala. Mniejsze obrażenia poniósł również starszy mężczyzna i 8-letni chłopiec, którzy uciekli z domu. Nożownik próbował popełnić samobójstwo. Został jednak zatrzymany przez policjantów. 

Na miejscu cały czas pracują funkcjonariusze policji i prokuratury. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama