Pod koniec roku spółka Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) potwierdziła zabezpieczenie budżetu na dalszą realizację projektu pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Chociaż wartość obligacji skarbowych, którymi dokapitalizowane zostały PEJ, czyli 4,6 mld zł, robi wrażenie, jest to tylko część kwoty potrzebnej do zrealizowania inwestycji. Skąd wziąć resztę pieniędzy na „atomówkę” i jak w ogóle sfinansować taki megaprojekt? Okazuje się, że zabezpieczenie środków to nie lada układanka, ale wszystko wskazuje na to, że inwestor polskiej elektrowni jądrowej poradził sobie z połączeniem jej elementów.
Atomowe puzzle
Najważniejsza zasada jest prosta: około 70 proc. kosztów inwestycji ma stanowić finansowanie dłużne, czyli kredyty i pożyczki z banków oraz agencji kredytów eksportowych. Pozostałe 30 proc. to środki własne od Skarbu Państwa wnoszone do PEJ.
Aby obniżyć koszty obsługi zadłużenia, Skarb Państwa zadeklarował objęcie całości nieodpłatnymi gwarancjami. Z kolei po stronie przychodów zaplanowano dwukierunkowy kontrakt różnicowy (CfD) na czas eksploatacji elektrowni jądrowej „Lubiatowo-Kopalino”, czyli mechanizm, który stabilizuje cenę energii i ogranicza ryzyko wahań rynku. W praktyce oznacza to przewidywalne wpływy, z których będzie spłacany dług. Co ważne, część nadzwyczajnych zysków będzie trafiać do budżetu państwa.
Dodatkowo KE zweryfikowała model finansowy z ceną wykonania poniżej 500 zł/MWh – to punkt odniesienia dla rozliczeń w kontrakcie różnicowym. Projekt zakłada także przejrzyste zasady sprzedaży energii: do 30 proc. produkcji może być sprzedawane w formie długoterminowych umów PPA, a co najmniej 70 proc. trafi na giełdy energii.
Szybkie zielone światło z Brukseli
Zatwierdzenie przez KE pomocy publicznej dla polskiego projektu jądrowego ogłoszono 9 grudnia 2025 roku. To kluczowy kamień milowy: dopiero po takiej decyzji można uruchamiać pełne finansowanie. Co istotne, stało się to w rekordowo krótkim czasie – niecałe 12 miesięcy od złożenia wniosku.
W decyzji KE zaakceptowała mechanizm wsparcia, o który wnioskowała polska strona: dokapitalizowanie PEJ przez państwo, gwarancje Skarbu Państwa dla długu oraz 40‑letni kontrakt różnicowy. Bruksela zgodziła się też na rozwiązania zwiększające elastyczność, m.in. włączenie rynków długoterminowych (PPA, kontrakty terminowe) do systemu rozliczeń i możliwość dostosowania pracy bloków do warunków rynkowych i technicznych.
Efekt? Pełna zgodność z unijnymi zasadami i otwarta droga do dalszych decyzji finansowych i kontraktowych. W ślad za tym rząd przekazał spółce wspomniane obligacje na kontynuację prac projektowych i przygotowawczych. To dopiero pierwsza transza państwowego wsparcia – zgodnie z prawie jednogłośnie przyjętą przez Sejm ustawą w latach 2025-2030 do PEJ trafi 60,2 mld zł na realizację jądrowego projektu.
Międzynarodowe wsparcie, które przekroczyło oczekiwania
PEJ zgromadziły też listy intencyjne od 11 agencji kredytów eksportowych o łącznej wartości ok. 100 mld zł. To ważny szkielet przyszłego montażu finansowego: wspomniane instytucje tradycyjnie wspierają duże, długoterminowe i technologicznie złożone inwestycje, obniżając koszt długu.
Na tym jednak nie koniec. Jesienią ubiegłego roku PEJ przeprowadziły proces market sounding, czyli badanie zainteresowania instytucji finansowych udziałem w projekcie. Ponad 30 banków z Europy (w tym z Polski), Azji i Ameryki Północnej wzięło udział w spotkaniach i rozmowach. W efekcie spółka otrzymała 26 wstępnych ofert, a ich łączna wartość kilkukrotnie przekroczyła zapotrzebowanie.
To sygnał, że komercyjny rynek jest gotowy dostarczyć tę trzecią część finansowania, zwłaszcza że bezpieczeństwo długu wzmacniają gwarancje państwa, a przewidywalność przychodów zapewnia kontrakt różnicowy. PEJ, wspierane przez doradców finansowych (konsorcjum BNP Paribas i KPMG), zapowiada kolejny etap: due diligence i negocjacje dokumentacji kredytowej – to wtedy zainteresowanie zamienia się w wiążące oferty z konkretną ceną i warunkami.
Krajowa kotwica: wsparcie BGK
Zainteresowany wsparciem pomorskiego atomu jest także Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), który potwierdził, że widzi w projekcie jądrowym duży potencjał rozwojowy dla całej gospodarki i deklaruje gotowość współpracy. Odbyły się już pierwsze rozmowy pomiędzy PEJ a BGK poświęcone możliwościom udziału banku w finansowaniu inwestycji. W praktyce udział BGK – krajowego banku rozwojowego – może oznaczać m.in. uruchomienie instrumentów ułatwiających polskim firmom udział w łańcuchu dostaw dla projektu.
To ważne, bo według raportu „Ile Polski w atomie?” opracowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny ponad 70 proc. polskich przedsiębiorstw deklaruje doświadczenie w branży energetycznej, które można wykorzystać w programie jądrowym, a co trzecia firma ma już praktykę z projektów atomowych za granicą. Główną barierą bywa dostęp do finansowania przygotowań – tu rola BGK może być kluczowa, by lokalny wkład realnie rósł i zostawiał w kraju jak najwięcej miejsc pracy i kompetencji.























Napisz komentarz
Komentarze