Rekordowy finisz 2025 na rynku deweloperskim. W statystykach...

Takiego grudnia w polskim budownictwie nie było od dwóch dekad twierdzi Katarzyna Kuniewicz, kierująca działem badań rynku w Otodom. Liczba mieszkań oddanych przez deweloperów osiągnęła najwyższy poziom od 2005 roku.
Rekordowy finisz 2025 na rynku deweloperskim. W statystykach...

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Tutaj jednak trzeba jasno podkreślić: mówimy o statystykach, co ma wielorakie znaczenie. Na przykład ogólny wynik budownictwa mieszkalnego w 2008 roku był formalnie wyższy, ale wynikało to wówczas z jednorazowej fali rejestracji starych budynków. Po drugie – są firmy, które osiągnęły rekordowe, historyczne wyniki nie tylko w końcówce, ale w całym 2025 roku (co deklarują np. Dom Development, Develia, Archocom), ale są i takie, którym zabrakło pary, co potwierdzają oficjalne wypowiedzi ich przedstawicieli (np. Murapol).

Sprinterskie zakończenie roku

Grudniowe dane Głównego Urzędu Statystycznego, dotyczące skali nowego budownictwa mieszkaniowego w Polsce wskazują, że mieliśmy do czynienia z wyjątkowym miesiącem na tym rynku. W każdej kategorii rejestrowanej przez GUS (mieszkania oddane, pozwolenia na budowę, rozpoczęte budowy) zagregowane dla wszystkich grup inwestorów wyniki okazały się lepsze niż w listopadzie, a także w stosunku do grudnia 2024 roku. Liczba mieszkań oddanych do użytku w grudniu jest o 15 proc. wyższa niż przed rokiem, pozwoleń na budowę było o 20 proc. więcej, a rozpoczętych budów o 4 proc. więcej niż przed rokiem.

Ale – jak podkreśla cytowana Katarzyna Kuniewicz – opublikowane przez GUS dane wzmocniły wrażenie, że ocena kondycji budownictwa mieszkaniowego w Polsce na podstawie danych miesięcznych jest niezwykle ryzykowną praktyką. Dwie największe grupy inwestorów budujących w Polsce lokale mieszkalne: gospodarstwa domowe i firmy deweloperskie odnotowały w niemal wszystkich kategoriach wyniki lepsze niż miesiąc wcześniej. Wyjątek stanowią wyniki gospodarstw domowych w kategorii rozpoczynanych budów, których było o 21 proc. mniej, co w kontekście zaskakująco mroźnego tegorocznego grudnia, nie zaskakuje. Warto podkreślić, że całoroczne efekty budownictwa mieszkaniowego w 2025 roku są lepsze od wyników z 2024 roku tylko w kategorii mieszkań i domów oddanych do użytkowania. W pozostałych kategoriach rejestrowanych przez GUS (pozwolenia i rozpoczynane budowy) wyniki są wyraźnie gorsze niż w 2024 roku, przede wszystkim z powodu ograniczenia aktywności firm deweloperskich. Tego niepokojącego stanu nie zmienią optymistyczne sygnały świadczące o ożywieniu w budownictwie komunalnym i społeczno–czynszowym (TBS–y, SIM–y), ponieważ skala ich działalności pozostaje niewielka. 

Rekordy i relatywizm czyli rzeczywistość

Na wysokie grudniowe statystyki najsilniej wpłynęły wyniki firm deweloperskich, które odpowiadały za budowę ponad 16,4 tys. mieszkań i domów, co wskazuje na imponujący wzrost zarówno w stosunku do listopada (o 20 proc.), jak i w porównaniu do grudnia ubiegłego roku (o 13,5 proc.). Warto zaznaczyć, że ten kilkudziesięcioprocentowy wzrost miesiąc do miesiąca nastąpił po dobrym wyniku z poprzednich trzech miesięcy i oznacza najlepszy miesięczny wynik lokali oddanych do użytkowania przez firmy deweloperskie w 2025 roku. Na tle liczb z lat 2020–2023, kiedy do użytku oddanych było ponad 220 tys. lokali rocznie, wynik z 2025 roku na poziomie 208 tys., w tym świetle traci już rekordowy blask, to (zaledwie) solidna średnia. A mimo to można mówić o... sukcesie, bo w prognozach oczekiwano raczej klęski niż urodzaju...

Dlaczego wyniki deweloperów są tak istotne dla obrazu całego mieszkalnictwa? Bo to oni „dostarczyli” na rynek 2/3 nowego towaru (67 proc. wszystkich lokali mieszkalnych oddanych do użytku w grudniu ub.r.). Fakt, że w zapasie mają coraz więcej gotowych mieszkań jak na razie nie odegrał spektakularnej roli w ich polityce cenowej. To znaczy, że spadki są wynikiem akcji promocyjnych na część asortymentu, a nie generalnej obniżki stawek, czego wszyscy spodziewali się już w 2025 roku. 

Deweloperzy byli w tym czasie pod podwójną presją. Z jednej strony o skutek wyraźnego spadku popytu w 2024 roku, co spowodowało wspomniane już kumulowanie się nowej oferty na rynku. Lekarstwem miały być obniżki stóp procentowych, których zaliczyliśmy w minionym roku kilka. Spowodowały one wzrost zainteresowania rynkiem mieszkaniowym, ale zdaniem ekspertów nieznaczny. Popyt na mieszkania nie uległ skokowemu zwiększeniu, ale i eksperci i deweloperzy nadal liczą na to, że to okres przejściowy. 

To druga strona medalu. Polacy przestali już czekać na kolejne rządowe programy (w domyśle – dopłaty). Teraz czekamy na odpowiedź na pytanie, czy przestali również liczyć na spektakularne obniżki. Czy o takim trendzie mogą świadczyć rekordy na rynku kredytów hipotecznych?

IV kwartał 2025 r. przyniósł rekordowe wyniki sprzedaży kredytów mieszkaniowych, czemu sprzyjały wspomniane obniżki stóp procentowych – w każdym miesiącu ostatniego kwartału 2025 roku Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na cięcie kosztu pieniądza. Efekt? Wyraźna poprawa zdolności kredytowej gospodarstw domowych oraz spadek kosztu obsługi nowego zadłużenia. Jak wynika z danych BIK, sprzedaż kredytów hipotecznych utrzymuje się nadal na bardzo wysokim poziomie, a średnia kwota udzielonego kredytu zbliżyła się do 456 tys. zł.

Inaczej: mieszkania zaczęli kupować nie tylko ci, którzy mają pieniądze (zakupy inwestycyjne), ale również ci, którzy ich potrzebują na potrzeby własne i zyskali lub powiększyli swoją zdolność kredytową.

Zwiększone zainteresowanie rynkiem wtórnym

Oferta mieszkań z drugiej ręki to kolejna siła nacisku na deweloperów. Ci, którzy liczyli na obniżki cen nowych mieszkań i doznali rozczarowania zwrócili się w kierunku rynku wtórnego. Zdaniem kolejnego eksperta, Marcina Jańczuka z sieciowej agencji nieruchomości Metrohouse, na rynku wtórnym można wynegocjować więcej niż zwykle. Ale i tutaj nie doszło do jakiegoś spektakularnego przełomu: choć ceny ofertowe spadają, to w transakcjach nie widać wyraźnej korekty. 

Wiele zresztą zależy od specyfiki rynków w największych aglomeracjach, na co wskazują pierwsze analizy raportu Barometr Metrohouse i Credipass za IV kw. 2025 r. Wśród analizowanych pięciu miast wyłaniają się trzy grupy. Do pierwszej z nich należy Gdańsk, gdzie odnotowywane średnie ceny w transakcjach są wyższe o ponad 5 proc. od cen raportowanych 12 miesięcy temu. 

– Trójmiejska specyfika sprawia, że mamy tu do czynienia z rozległym rynkiem mieszkań nabywanych w celach inwestycyjnych, położonych w atrakcyjnych rejonach miasta, co ma przełożenie na końcową średnią cenę lokalu – komentuje Marcin Jańczuk. – W drugiej grupie znajdują się miasta takie jak Warszawa i Wrocław, gdzie różnica w cenach w ciągu roku nie zmieniła się znacząco. W trzeciej grupie znajdziemy Kraków, gdzie średnia cena w transakcjach spadła o prawie 4 proc. oraz Łódź z cenami niższymi średnio o prawie 8 proc. W tym ostatnim z miast w sprzedaży na rynku deweloperskim jest wystawionych 7 tys. mieszkań, co powoduje dużą konkurencyjność także w segmencie mieszkań z rynku wtórnego, ponieważ deweloperzy kuszą licznymi promocjami. W większości lokalizacji obserwowana jest zwiększona skłonność sprzedających do negocjacji. Jest to wynikiem rosnących oczekiwań nabywców mieszkań względem możliwej do osiągnięcia ceny, ale też braku presji czasu z uwagi na utrzymującą się w dalszym ciągu wysoką podaż mieszkań. Wobec powyższych różnica pomiędzy pierwszą wystawioną ceną ofertową a ostateczną ceną, po jakiej dokonywana jest transakcja może wynieść nawet 10 proc. – dodaje ekspert.

– Stabilizacja cen transakcyjnych mieszkań przy jednoczesnej poprawie warunków finansowania tworzy środowisko sprzyjające racjonalnym decyzjom zakupowym. Brak gwałtownych zmian po stronie cen i stóp procentowych pozwala dziś lepiej planować zakup nieruchomości, czy przeanalizować możliwości poprawy warunków już posiadanego kredytu, reasumuje Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Credipass.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Festiwal Kultury Ocalonej 2026