Nowy zespół parlamentarny w Sejmie. Tym razem ds. wspierania trzech klubów piłkarskich
Ostatnio do grona ponad 260 (!) zespołów parlamentarnych w Sejmie dołączył kolejny:
- Parlamentarny Zespół ds. Wspierania trzech klubów piłkarskich: Lecha Poznań, Arki Gdynia i Cracovii.
Na ten pomysł wpadło trzech posłów Prawa i Sprawiedliwości:
- Michał Kowalski z Pomorza (okręg gdyńsko-słupski),
- Zbigniew Hoffmann,
- Mariusz Krystian.
Oficjalny cel zespołu brzmi poważnie: promocja i wspieranie tych klubów w Polsce, czyli współpraca z władzami klubu, organizowanie spotkań środowisk kibicowskich oraz wspieranie inicjatyw patriotycznych tworzonych przez kluby. Ma on obradować co najmniej raz na kwartał. Na razie jednak nie wiadomo, kiedy odbędzie się pierwsze posiedzenie.
Jak się okazuje, to poseł Michał Kowalski był inicjatorem powołania tego zespołu. W wywiadach mówił, że od 40 lat jest kibicem Arki Gdynia, dlatego postanowił tę kibicowską miłość do klubu sformalizować.
Pisaliśmy niedawno, że dla kibiców wybór tych trzech klubów nie jest przypadkowy. Lech Poznań, Arka Gdynia i Cracovia tworzą bowiem znaną w Polsce kibicowską zgodę, nazywaną „Wielką Triadą”.
Na razie młody zespół nabiera sił i, jakby powiedzieli politycy PiS – po owocach ich poznamy. Poseł Michał Kowalski na swojej stronie internetowej reklamuje się jako „Skuteczny w działaniu”.
Kontrowersje wokół zespołów parlamentarnych
Ale ta miłość kibicowska nie przekonała internautów. Pod informacjami o nowym zespole parlamentarnym zawrzało. Najdelikatniejsze wpisy to:
– „Co za głupota”. „To już w Sejmie nie ma ważniejszych spraw?”. „Może to fake, a może Prima aprilis?” – pytali internauci.
Nie fake ani nie Prima aprillis, bo takich zespołów parlamentarnych w Sejmie mamy wiele. Niektóre są poważne i skuteczne, ale część jest zupełnie „od czapy” – mówiąc kolokwialnie, określana nieoficjalnym terminem „zespołoza”. Odnosi się on do mnożenia się jak grzyby po deszczu różnych zespołów w parlamencie, z których wiele to widma nie prowadzące żadnej działalności, a istniejące tylko w rejestrze sejmowym.
Przykłady zespołów widmo i aktywnych zespołów w Sejmie
Konfederacja bierze się za opiekę okołoporodową
Media w 2020 roku obiegła ciekawostka, że oto w Sejmie działa Parlamentarny Zespół ds. Opieki Okołoporodowej. I pięknie – chciałoby się powiedzieć. Tyle, że tworzyło go wówczas trzech mężczyzn z Konfederacji. Śmiać się czy płakać? Konfederaci bronili się, że poród to także sprawa męska, a inicjatorkami powstania zespołu były przede wszystkim ich żony.
Teraz Parlamentarny Zespół ds. Opieki Okołoporodowej to 10 posłów Konfederacji. Na ich czele stoi posłanka Karina Bosak – żona posła Krzysztofa Bosaka. Reszta to nadal panowie.
Zespół powstał na początku pandemii, interweniując m.in. w sprawach konieczności rodzenia w maseczkach czy oddzielania noworodków od matek. Były też spotkania pod hasłem – co dalej z porodówkami? Poruszano również problematykę znieczuleń porodowych. Co z tego wynikło? Nie wiadomo. Ale trzeba przyznać, że w zespole wykazano przynajmniej jakąś aktywność.
Parlamentarny Zespół ds. Obrony Gietrzwałdu
W Sejmie istnieje też Parlamentarny Zespół ds. Obrony Gietrzwałdu. To wieś w województwie warmińsko-mazurskim, w której znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, o czym z mównicy sejmowej przypominają konfederaci do spółki z posłami PiS.
Maria Kurowska, posłanka Prawa i Sprawiedliwości „wykładała” ostatnio w Sejmie o Matce Bożej, która objawiła się w Gietrzwałdzie, bo „było duże pijaństwo”, i mówiła po polsku. Ale na próżno szukać posłanki Kurowskiej w tym zespole. Choć można powiedzieć, że istnieje on prawie ponad podziałami, bo w jego skład wchodzą nie tylko posłowie z Konfederacji Korony Polskiej, ale także PiS, a jeden jest z PSL.
Spotkania tego zespołu policzymy na palcach jednej ręki i dotyczyły one głównie inwestycji... Lidla w Gietrzwałdzie. Analizowano na nich bieżącą sytuację związaną z tym przedsięwzięciem, a innym razem prezentowano aktualny stan sprzeciwiających się mu. Można powiedzieć, że do tej pory to zespół ds. obrony Gietrzwałdu przed... Lidlem.
Zespół widmo. Sto konkretów zero spotkań
Ale już powstały w tej kadencji Parlamentarny Zespół do spraw Nadzoru i Rozliczenia zobowiązania wyborczego „sto konkretów w sto dni” jest jak widmo.
– Sto konkretów – zero spotkań – komentowano.
Zespół nie zebrał się ani razu od końca 2024 roku, czyli od momentu, kiedy powstał. W jego skład wchodzi ośmiu posłów, głównie PiS, ale też jest w nim, np., niezrzeszony Marek Jakubiak.
Zakładka z napisem „Posiedzenia” jest pusta. Ale za to jak brzmi dumnie sama nazwa zespołu....
Intronizacja Chrystusa Króla
Również posiedzeń brak w przypadku Zespołu Parlamentarnego ds. Podstaw Prawno-Ustrojowych i Intronizacji Chrystusa Króla Polski. Jest on dwuosobowy i tworzą go konfederaci KP:
- Włodzimierz Skalik,
- Roman Fritz.
Parlamentarny Zespół ds. Rozwoju Kół Gospodyń Wiejskich
Jest też Parlamentarny Zespół ds. Rozwoju Kół Gospodyń Wiejskich, który składa się z 17 posłów. Niemal wszyscy są z PiS. Przewodnicząca Anna Gembicka zwołała jedno posiedzenie w tej kadencji – inaugurujące byt tego ciała.
Na szczęście, koła gospodyń wiejskich lepiej się rozwijają niż praca w tym zespole parlamentarnym.
Parlamentarny Zespół ds. Równych Praw Mężczyzn
Parlamentarny Zespół ds. Równych Praw Mężczyzn też nie wyrywa sobie rękawów do pracy. W ciągu dwóch lat odnotowano jedno posiedzenie, na którym wybrano prezydium i omówiono plan prac. W skład zespołu wchodzi czterech posłów Konfederacji, w tym jeden przewodniczący, dwóch wice i jeden członek.
Parlamentarny Zespół ds. Obrony Polskiego Tatara i Prawa do Spożywania Mięsa
Parlamentarny Zespół ds. Obrony Polskiego Tatara i Prawa do Spożywania Mięsa, utworzony przez 8 posłów Konfederacji, miał pięć spotkań – na jednym wybierano prezydium i omawiano plan pracy, były też spotkanie robocze i omówienie planu na 2026 rok. Działania, jak czytamy w regulaminie, to m.in. ocena stanu faktycznego obowiązujących przepisów dotyczących prawa produkcji, dystrybucji, sprzedaży oraz spożywania mięsa.
Parlamentarny Zespół ds. Reparacji, Odszkodowania i Zadośćuczynienia Należnych Polsce od Niemiec oraz Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Rosji za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej
Parlamentarny Zespół ds. Reparacji, Odszkodowania i Zadośćuczynienia Należnych Polsce od Niemiec oraz Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Rosji za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej ma na pewno najdłuższą nazwę. Ale też osiem spotkań plasuje go w czołówce najbardziej pracowitych zespołów – w tym były m.in. spotkanie robocze, współpraca z Instytutem Strat Wojennych w sprawie reparacji rosyjskich, kwestia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie jurysdykcji międzynarodowej dotyczącej odszkodowań, sprawy organizacyjne czy informacja na temat zasad dystrybucji „Raportu o stratach wojennych” wydanego przez Wydawnictwo Sejmowe w 3 tys. egzemplarzy, przechowywanego obecnie w magazynie Kancelarii Sejmu – czytamy na stronie zespołu.
Tak poważne ciało tworzą sami posłowie PiS. Przewodniczy mu Kazimierz Smoliński, poseł z Pomorza. W składzie są też pomorska posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk, a także Jarosław Kaczyński – co niewątpliwie nadaje temu zespołowi jeszcze więcej powagi. O efektach, na razie, nic nie wiadomo. Reparacji i odszkodowań nie ma ani z jednej, ani z drugiej strony.
Zespoły parlamentarne o tematyce społecznej i sportowej. W zdrowym ciele zdrowy duch?
Dużo jest zespołów o tematyce sportowej. I tak w Sejmie mamy m.in. Parlamentarny Zespół ds. Wsparcia Strzelectwa Sportowego, który odbył cztery spotkania w ciągu kilku ostatnich lat. Są też:
- Parlamentarny Zespół ds. Wspierania Rozwoju Hokeja na Lodzie (trzy spotkania, w tym dwa na temat trudnej sytuacji hokeja w Polsce),
- Parlamentarny Zespół ds. e-sportu ( jak czytamy, w jego zadaniach jest m.in. organizowanie towarzyskich gier e-sportowych dla członków zespołu i ich gości). Na koncie ma dwa spotkania,
- Parlamentarny Zespół ds. Promocji Badmintona. Zebrał się tylko raz, żeby wybrać przewodniczącego i zastępców,
- Parlamentarny Zespół ds. Nordic Walkingu,
- Parlamentarny Zespół ds. Promocji Biegania (aktualny stan to jeden poseł – Marcin Józefaciuk – obecnie niezrzeszony),
- Parlamentarny Zespół Wspierania Hodowców Psów Rasowych.
Długo można jeszcze wyliczać tę zespołową fikcję.
Ale są nie tylko zespoły składające się głównie z polityków Konfederacji czy PiS. Koalicja Obywatelska ma, np., Parlamentarny Zespół Przyjaciół Drzew, w którym prezydium stanowią same kobiety (przewodnicząca i cztery wiceprzewodniczące na 13 osób). Na dwóch spotkaniach (plus jeszcze jedno, gdzie wybierano prezydium) rozmawiano m.in. o koniecznych zmianach prawa dla lepszej ochrony drzew w miastach. Dyskutowano też, jakie zmiany należy wprowadzić, aby nowe nasadzenia w możliwie największym zakresie kompensowały straty spowodowane usunięciem drzew.
Czy zespoły parlamentarne mają sens?
Prof. Joanna Senyszyn, która w Sejmie była parlamentarzystką przez kilka kadencji, mówi, że jeśli się przyjrzeć tym zespołom, to w przypadku wielu z nich dochodzi tylko do jednego spotkania. Na nim wybiera się przewodniczącego i jego zastępców. Przewodniczącym zostaje zazwyczaj ta osoba, która zgłasza inicjatywę powołania zespołu. A potem już jego członkowie się nie spotykają. Bo głównie chodzi o to, żeby na wizytówce, poza imieniem i nazwiskiem, pojawiła się funkcja przewodniczącego.
– Większość Polaków i tak nie ma pojęcia, czym różni się zespół od komisji. Myślą, że zespół to coś poważnego, a stanowisko przewodniczącego to prestiż. I w ten sposób 260 posłów podnosi sobie rangę poselskiego istnienia – mówi prof. Joanna Senyszyn, była parlamentarzystka i kandydatka na prezydenta RP.
Jej zdaniem, nie należy jednak wylewać dziecka z kąpielą. Są bowiem zespoły ważne, których roli nie powinno się umniejszać. Wspomina, powstały przed kilkoma dekadami, Zespół Przyjaciół Zwierząt w Sejmie. W jego skład wchodzili parlamentarzyści wszystkich politycznych opcji. I, oprócz prof. Joanny Senyszyn, do zespołu zapisali się też m.in. bracia Kaczyńscy. Ciało pracowało nad poprawą losu zwierząt.
Tak samo ważna, co podkreśla była parlamentarzystka, była grupa parlamentarna kobiet działająca na zasadzie zespołu. Zwłaszcza wtedy, kiedy należały do niej posłanki z różnych ugrupowań.
Natomiast jeśli zespół powstaje jako towarzystwo wzajemnej adoracji i skupia tylko grupę posłów z jednego klubu partyjnego, to jego działalność nie ma większego sensu, bo w zespole chodzi o to, żeby wypracować porozumienie ponad partyjnymi podziałami. To jest jego idea. Kisić się we własnym sosie nie ma sensu.
prof. Joanna Senyszyn / była parlamentarzystka
– Dawniej zespoły parlamentarne liczyły po kilkadziesiąt, a nawet więcej osób. Spotykały się i pracowały nad ważnymi sprawami. Ale kiedy zaostrzyła się walka między PiS a PO, zaczęło się prawdziwe szaleństwo powoływania zespołów w kontrze do już istniejących. Tak mnożyły się zespoły do spraw, np., kobiet – dodaje była posłanka.
Koszty funkcjonowania zespołów parlamentarnych
– Co prawda, przewodniczący i jego zastępcy w zespole nie dostają za to dodatku finansowego, ale ich działalność nie jest całkowicie darmowa. Bo przecież muszą być jacyś pracownicy Sejmu, którzy tym zespołom poświęcają czas. A tych pracowników opłacamy z naszych podatków. Do tego dochodzi wykorzystanie pomieszczenia, papieru itd. Może niechby sobie to sami finansowali, jeśli tak bardzo chcą tworzyć fikcyjne często zespoły – kończy wypowiedź prof. Joanna Senyszyn.
Parlamentarny zespół brzmi dumnie. I zawsze można się wyborcom pochwalić, że było się w zespole od czegoś, co nie miało przez cztery lata żadnego znaczenia. Ale kto posłom zabroni?
























Napisz komentarz
Komentarze