Wydarzenie towarzysko-artystyczne
I tak oto w piątek, 8 maja, znów spotkaliśmy się na urodzinach pani Stanisławy Opalińskiej, i to urodzinach 110!
Przybyli znamienici goście, była moc kwiatów, prezentów, szampan, przy dźwiękach „We Are The Champions” wjechał ogromny tort. Były i niespodzianki.
Kolejne urodziny pani Stanisławy - przynajmniej od czasu, gdy skończyła lat 105 - są w Domu Pomocy Społecznej Polanki w Oliwie, którego jest mieszkanką, wielkim wydarzeniem towarzysko-artystycznym, w którym uczestniczą wszyscy pracownicy, mieszkańcy, liczni przyjaciele placówki.
Wśród gości była i prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, także wiceprezydentka Monika Chabior.
- Pani Stasia od lat uczy nas gracji, uśmiechu i tego jak można być pozytywnie nastawionym do życia na starość – powiedział na powitanie prowadzący, ze swadą, urodzinowe spotkanie Jarosław Wierzbicki z DPS Polanki.
– Ja już nie pamiętam, na których urodzinach pani Stasi jestem. Gdy mówiłam moim współpracownikom, że idę na 110. urodziny, to mało kto w to wierzył! – wyznała prezydent Aleksandra Dulkiewicz, po czym zwróciła się do jubilatki. – Nieustająco podziwiam panią jako kobietę, zawsze jest torebka, zawsze są korale, fryzura i elegancja. Dziś składam pani życzenia od wszystkich Gdańszczanek i Gdańszczan! Pani Stasiu, moc zdrowia i powodów do uśmiechu!
CZYTAJ TEŻ: Najstarsza gdańszczanka świętowała 108. urodziny. "Chcecie 109? To będą!"
„Całuję twoją dłoń, Madame”
Z koncertem najpiękniejszych arii operowych wystąpili znakomici śpiewacy: Julia Iwaszkiewicz i Robert Henning, który specjalnie dla jubilatki wykonał słynny szlagier: „Całuję twoją dłoń, Madame”.
Zaprezentowano filmowy dokument – wywiad z panią Stanisławą nakręcony przed pięcioma laty. Poczucie humoru jubilatki, dystans do świata i radość z tego, co niesie zwyczajny dzień nagrodzono brawami.
Nad wyraz kreatywne grono DPS Polanki co roku zaskakuje rozmachem urodzinowych niespodzianek. Na 108 urodziny wystąpił przed panią Stanisławą klaun, który rozbawił jubilatkę do łez! W tym roku zaskoczenie było nie mniejsze, bo wielkie show zaprezentowały tancerki samby!
Jeszcze nie skończyło się świętowanie 110. urodzin, a już pytano, co będzie na urodzinach 111.! I trudno się dziwić… Majowe uroczystości w DPS Polanki są oczywiście świętem pani Stanisławy Opalińskiej, ale atmosfera radości tego wyjątkowego dnia udziela się tu wszystkim. Tak mieszkańcom, jak i zaproszonym gościom.
Śmiech to długie życie
Swego czasu spytałam szacowną jubilatkę, jak trzeba żyć, by tak pięknego wieku dożyć? Odpowiedziała, że najważniejszy jest śmiech.
– Zawsze było mi wesoło, śmiałam się na okrągło, wystarczyło, że ktoś palec pokazał, a ja w śmiech. A śmiech to zdrowie – odparła.
Uśmiechu nie zabrakło i dziś.
Pani Stanisława Opalińska urodziła się 10 maja 1916 roku w Ostrowie pod Przemyślem jako najmłodsza z czterech córek Karoliny i Stefana. Ojciec był kolejarzem, mama zajmowała się domem i ogrodem, mała Stasia jej pomagała.
Przeżyła dwie wojny i chorowała na hiszpankę, chorobę, przez którą umarły miliony ludzi na całym świecie. Po II wojnie osiedliła się w Gdańsku, zamieszkała we Wrzeszczu przy ul. Kościuszki. Całe życie pracowała w fabryce mebli przy Grunwaldzkiej. W domu na Polanki przebywa od 2012 roku.
Miłośniczka kawy z cukrem
Gdy pytać ją co jest w życiu ważne, odpowiada: Życie jest ważne. Miłośniczka słodyczy, szarlotki, sernika, kawy z cukrem i domowej nalewki. Na długowieczność, zaznacza, recepty żadnej nie ma. Wszystko zależy od tego – jest o tym przekonana - co jest zapisane w Górze.
Pani Stanisława nie jest – mimo tak szacownego wieku – najstarszą mieszkanką Gdańska. Jedna z Gdańszczanek jest od niej o blisko rok starsza.
Na finał 110. urodzin wzniesiono toast bezalkoholowym szampanem, chórem odśpiewano jubilatce: 200 lat!






















Napisz komentarz
Komentarze