Reklama

Kajakiem po Wiśle. Gniew, Kwidzyn i Grudziądz chcą ożywić turystykę na królowej polskich rzek

Samorządowcy, przedsiębiorcy i mieszkańcy Dolnego Powiśla wspólnie wyruszyli w historyczny spływ kajakowy po Wiśle. Inicjatywa ma promować rozwój turystyki rzecznej i pokazać, że królowa polskich rzek może być atrakcyjnym miejscem rekreacji dla całych rodzin.
Kajakiem po Wiśle. Gniew chce ożywić turystykę na królowej polskich rzek
Samorządowcy z Gniewa, Grudziądza i Kwidzyna chcą rozwijać turystykę rzeczną i promować rekreację na Wiśle.

Autor: Robert Rozmus | Zawsze Pomorze

Wisła ma przyciągać turystów

Wisła - dzika rzeka, jako dobry pomysł na spływ kajakowy? Owszem. Jarosław Struczyński, kasztelan gniewski, Wincenty Maciejewski, właściciel gospodarstwa agroturystycznego „Maciejówka” oraz radny z Grudziądza Tomasz Kocik, przy wsparciu samorządów Gniewu, Grudziądza oraz Kwidzyna postanowili przywrócić królową polskich rzek dla wodnej turystyki kajakowej. Najpierw jednak sami wybrali się na „dziewiczy” spływ kajakowy. 

- Przybywamy do Grudziądza, aby rozpocząć eksplorację Wisły – mówi Jarosław Struczyński, kasztelan gniewski. - Wisła, która kiedyś była źródłem naszego bogactwa, potęgi gospodarczej i wojennej, dzisiaj musi być źródłem również tego samego, ale w wymiarze turystycznym. I żeby to ukazać, sami musimy to najpierw przetestować. Dlatego wzięliśmy się za wiosła i płyniemy.

Piękna pogoda, psikusy północnego wiatru towarzyszyły uczestnikom spływu (fot. Robert Rozmus)

Turystyka rzeczna szansą dla regionu

Róża Lewandowska, wiceprezydentka Grudziądza od początku sekundowała organizacji spływu.

- Bardzo się cieszę, że rozpoczynamy taką inicjatywę - spływ kajakowy samorządowców – mówi wiceprezydentka. - Wisła, królowa rzek, może być też turystycznie wykorzystywana. Ten spływ pokazuje, że Wisła nie jest taka straszna. W dziewiczym spływie płyną samorządowcy, osoby związane z rozwojem turystyki i również dzieci. Warto pokazywać taką inicjatywę i warto ją rozwijać. 

Sam pomysł nie jest nowy. Wincenty Maciejewski z „Maciejówki” już wcześniej próbował ruszyć temat.

- Kiedyś spotkaliśmy się z Tomaszem Kocikiem na takich rozmowach towarzysko-koleżeńskich i zaplanowaliśmy ten spływ – wspomina Wincenty Maciejewski. - A zaczęło się to wszystko od tego, że wraz z wiceprezydent Grudziądza Różą Lewandowską pojechaliśmy do Limoges. Opowiadałem, że kiedyś próbowałem Wisłę „ruszyć”.

CZYTAJ TEŻ: Gdańszczanin przepłynął kajakiem ponad 1100 kilometrów!

Przed 20 laty płynął ze swoim i dziećmi, ale nie udało mu się znaleźć nikogo, kto chciałby poprzeć tę inicjatywę. Teraz pomogli: burmistrz Gniewu, burmistrz Kwidzyna i prezydent Grudziądza. 

Tomasz Oczkowski z firmy Hit The Road Travel dostał zaproszenie do udziału w spływie od kasztelana.

- Od wielu lat współpracujemy – mówi touroperator. - Współpracuję głównie ze Skandynawią. Pomyślałem, że to jest bardzo dobre uzupełnienie oferty turystycznej Gniewu. Takie niezwykłe miejsce z turniejami w stanicy kasztelana plus rejs po Wiśle. To dobra oferta turystyczna. Wrażenia bardzo pozytywne. Zawsze bałem się Wisły. Wyobrażałem sobie, że to jest wielka rzeka, potężna i nie sposób po niej spływać kajakiem. Jednak można. Nawet pomimo tego, iż przy wyjściu na ląd jakoś się tak stało, że podczas wywrotki z właścicielem Maciejówki zanurkowałem – śmieje się.

Takich widoków z poziomu wody można pozazdrościć (fot. Robert Rozmus)

Maciej Czarnecki, burmistrz Gniewu na spływ zabrał dzieci. W organizacji spływów Wisłą widzi korzyści dla miasteczka.

- Jeżeli chodzi o sam spływ kajakowy, to bardzo fajne przeżycie – przyznał. - Myślę, że takich rzeczy powinno się dziać więcej. Turystyka jest ważna dla rozwoju naszego regionu. W Gniewie mamy piękny rynek, zamek... Takie inicjatywy jak spływ przyciągają turystów. W kolejnych latach będziemy takie inicjatywy rozwijać, aby turystów było więcej i aby wszyscy dostrzegli piękno naszego miasta. 

Pod wrażeniem była Agnieszka Strzelczyk-Humienny, prezes Terenów Rekreacyjno – Wypoczynkowych Miłosna w Kwidzynie.

- Niesamowite, piękne widoki – podsumowała spływ. - Wisła jest nieprzewidywalna. Podczas wiosłowania troszkę się musiałyśmy namęczyć. Wiatr powodował, że nas nie do końca z nurtem, ale w drugą stronę ściągało. Widoki są niesamowite, zachęcam wszystkich. To niesamowita przygoda dla całych rodzin. To dobry kierunek, żebyśmy naszą królową rzek w taki sposób wykorzystywali. Mam nadzieję, że wspólnie będziemy mieli wpływ na to, żeby ją bardziej turystycznie rozwijać.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Pomorskie na pełnym baku! Ruszaj w drogę z Radiem Gdańsk