Afera korupcyjna w Gdańskim Zarządzie Dróg. Urzędnik zatrzymany
Do zatrzymania doszło 2 czerwca podczas akcji przeprowadzonej przez funkcjonariuszy Delegatury CBA w Gdańsku.
Na jednej ze stacji paliw zatrzymano dwóch mężczyzn – urzędnika Gdańskiego Zarządu Dróg oraz gdańskiego przedsiębiorcę. Według śledczych w chwili zatrzymania przekazywana była kolejna transza łapówki w wysokości 5 tys. zł. Jak ustalono, miała ona stanowić część większej kwoty przekazanej wcześniej urzędnikowi.
Urzędnik Gdańskiego Zarządu Dróg, starszy inspektor, zatrudniony na stanowisku specjalisty ds. terenowo-prawnych, z około 20-letnim stażem w urzędzie, miał w sumie przyjąć od zatrzymanego przedsiębiorcy korzyść majątkową w kwocie co najmniej 25 tys. zł. W zamian miał doprowadzić do takiego stanu prawnego, który umożliwiał bezprzetargowe zbycie trzech działek położonych na Wyspie Sobieszewskiej, a należącej do miasta Gdańska.
- W toku przeprowadzonych czynności zgromadzono materiał dowodowy wskazujący na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa o charakterze korupcyjnym przez urzędnika Gdańskiego Zarządu Dróg oraz przez gdańskiego przedsiębiorcę. Czyny zarzucane podejrzanym są zagrożone karą pozbawienia wolności do 8 lat – informuje Prokuratura Regionalna w Gdańsku.
Zabezpieczono m.in. Maserati
Podczas przeszukania urzędnika ujawniono i zabezpieczono 5 tys. zł wręczonej korzyści majątkowej, a w miejscu jego zamieszkania, 12 tys. zł w gotówce. Śledczy zajęli także amochód Maserati o szacunkowej wartości około 250 tys. zł.
Podczas przeszukania miejsca zamieszkania gdańskiego przedsiębiorcy ujawniono i zabezpieczono 50 tys. zł w gotówce.
Areszt dla urzędnika, dozór dla przedsiębiorcy
Prokurator z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku skierował do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe wniosek o zastosowanie wobec urzędnika tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do tego wniosku i zdecydował o trzymiesięcznym areszcie.
Jak podkreśla prokuratura, istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanego czynu, a także ryzyko utrudniania śledztwa poprzez wpływanie na świadków, uzgadnianie wersji wydarzeń czy ukrywanie dowodów.
Postępowanie jest w fazie wstępnej. Analizowane są kolejne materiały dowodowe i trwa weryfikacja, czy podobne mechanizmy mogły występować również w innych postępowaniach dotyczących gospodarowania nieruchomościami publicznymi.
- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że sprawa może mieć charakter rozwojowy i wieloosobowy. Materiał dowodowy wskazuje, że w procederze mogły uczestniczyć również inne osoby, których rola jest obecnie wyjaśniana. Nie wyklucza się przedstawienia kolejnych zarzutów innym osobom w miarę postępu śledztwa - dodaje prokurator Mariusz Marciniak, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Wobec podejrzanego przedsiębiorcy prokurator zastosował poręczenie majątkowe w kwocie 70 tys. zł, dozór policji i zakaz opuszczania kraju, połączony z zatrzymaniem paszportu.
Nie ma miejsca dla "załatwiaczy"
Do całej sprawy podczas konferencji prasowej odniósł się rzecznik prasowy gdańskiego urzędu Daniel Stenzel.
- Mamy nadzieję, że cała ta sprawa będzie dogłębnie zbadana i sprawdzona i poznamy wszystkie jej szczegóły. Prokuratura oznajmiła, że jest to początek postępowania, więc my również jesteśmy zainteresowani tym, żeby dowiedzieć się dokładnie co i jak wyglądało w sprawie tej działki, a właściwie trzech niewielkich działek. Decyzją urzędników ta sprzedaż została już wstrzymana i do transakcji na rzecz tego przedsiębiorcy nie doszło. Te działki pozostają w zasobie miasta Gdańska – przekazał Daniel Stenzel.
Jak wyjaśnił, wspomniane działki nie są samodzielnymi działkami budowlanymi, a są to sąsiadujące ze sobą dwie niewielkie nieruchomości o wielkościach: 14 i 36 m. kw. i jedna większa 400 m. kw. i stanowią one drogę dojazdową do innej nieruchomości należącej do tego samego przedsiębiorcy i zdaniem zatrzymanego urzędnika można było je sprzedać bez przetargu.
- Podjęliśmy również decyzję, że wkrótce do Gdańskiego Zarządu Dróg skierowane zostanie nasze biuro audytu i kontroli. Zostaną tam sprawdzone wszystkie procedury związane z przygotowywaniem opinii pod kątem sprzedaży działek. Chcemy też wiedzieć, jakie zmiany możemy wprowadzić, bo nie ma u nas miejsca dla „załatwiaczy” – dodaje Stenzel.
Tymczasowo aresztowany na trzy miesiące pracownik ZDW za kratkami będzie otrzymywał - zgodnie z prawem - połowę wynagrodzenia. O jego dalszych losach zdecyduje prokuratura i sąd.


Napisz komentarz
Komentarze