Jak działa system kaucyjny? Najważniejsze zasady
System kaucyjny działa w Polsce od 1 października 2025 r. Obejmuje:
- plastikowe butelki do 3 litrów,
- puszki metalowe do 1 litra,
- szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra.
Kaucja wynosi odpowiednio 50 groszy za butelkę PET i puszkę oraz 1 zł za butelkę szklaną. Pieniądze można odzyskać po oddaniu opakowania w punkcie zbiórki.
Główne problemy systemu kaucyjnego zdaniem krytyków
W założeniu mechanizm jest prosty: klient płaci kaucję przy zakupie napoju, a następnie odzyskuje ją po zwrocie pustego opakowania. W praktyce pojawiły się jednak problemy z:
- automatami,
- kolejkami,
- urządzeniami, które nie przyjmują konkretnej butelki,
- przechowywaniem opakowań w domach.
Do krytyków systemu dołączył Robert Dowhan z Koalicji Obywatelskiej. Poseł skierował do Ministerstwa Klimatu i Środowiska interpelację, w której bardzo ostro ocenił obowiązujące rozwiązania.
– Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy – napisał, cytowany przez „Fakt”.
Podkreślił, że konsumenci muszą przechowywać puste butelki i puszki, a następnie wozić je do sklepów. Problemem są również kolejki do automatów oraz sytuacje, w których butelkomaty są pełne albo niesprawne.
Robert Dowhan zwrócił uwagę także na bardziej przyziemny problem. Opakowania po napojach, szczególnie gdy nie zostaną dokładnie opróżnione, mogą, jak wskazał, wydzielać nieprzyjemny zapach. Tymczasem konsumenci przez kilka dni czy tygodni przechowują w mieszkaniach worki z pustymi butelkami i puszkami.
Poseł skrytykował przy tym nie tylko samą organizację zwrotów, ale także kierunek polityki środowiskowej. Zapytał, czy regulacje rzeczywiście są tworzone z myślą o wygodzie obywateli.
To szczególnie mocny politycznie głos, ponieważ Robert Dowhan jest parlamentarzystą KO, a więc partii współtworzącej obecny rząd.
Stanowisko Konfederacji: Likwidacja systemu kaucyjnego
Do Sejmu w czwartek, 6 sierpnia trafił poselski projekt przygotowany przez grupę parlamentarzystów Konfederacji. Jego głównym założeniem jest likwidacja systemu kaucyjnego. Przedstawicielem wnioskodawców został poseł Grzegorz Płaczek.
Jeżeli projekt zostałby uchwalony, konsumenci przestaliby płacić kaucję za objęte systemem opakowania. Plastikowe butelki i puszki mogłyby ponownie trafiać do standardowego systemu selektywnej zbiórki odpadów, m.in. żółtych pojemników.
Autorzy projektu przekonują, że obecny system jest niepraktyczny, kosztowny i dyskryminuje część społeczeństwa. W uzasadnieniu wskazują m.in. osoby starsze, osoby z niepełnosprawnościami oraz mieszkańców wsi i mniejszych miejscowości, którzy mogą mieć trudniejszy dostęp do punktów zwrotu.
Konfederacja wskazuje również, że obowiązujące rozwiązania prowadzą do chaosu informacyjnego. Konsument musi wiedzieć, które opakowanie jest objęte kaucją, czy ma odpowiednie oznaczenie i gdzie może je oddać.
Jednym z argumentów jest również kwestia niezwróconych opakowań. Jeśli konsument zapłacił kaucję, ale nie odda butelki czy puszki, pieniędzy nie odzyska. Autorzy projektu traktują więc kaucję jako potencjalny dodatkowy koszt dla gospodarstw domowych.
Samorządy tracą na systemie kaucyjnym
W uzasadnieniu projektu pojawia się jeszcze jeden ważny argument – pieniądze, które tracą samorządy.
Chodzi o to, że przed uruchomieniem systemu kaucyjnego, butelki PET i puszki trafiały do gminnego systemu gospodarowania odpadami. Były następnie sortowane oraz sprzedawane jako surowiec. Po wprowadzeniu kaucji część najbardziej wartościowych odpadów jest wyjmowana z tego systemu i zwracana w sklepach. W efekcie, instalacje przetwarzające odpady komunalne tracą część przychodów.
Skala problemu jest widoczna na przykładzie Trójmiasta.
- Zakład Utylizacyjny w Gdańsku szacował, że roczna utrata przychodów związana z systemem kaucyjnym może przekroczyć 8 mln zł.
- Eko Dolina natomiast obsługująca m.in. Gdynię wyliczyła swoje straty na około 2,5 mln zł rocznie.
To może oznaczać dodatkową presję na finansowanie systemu gospodarowania odpadami. Samorządy argumentują, że jeżeli z systemu komunalnego wyjmowane są wartościowe surowce, trzeba znaleźć sposób na uzupełnienie powstałej dziury finansowej.
Czy system kaucyjny działa? Statystyki
Sieć punktów zwrotu szybko się rozwija. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska:
- pod koniec kwietnia działało około 57 tys. punktów zwrotu, w tym 12,5 tys. automatów,
- w czerwcu 2026 roku zwrócono rekordowe 700 mln opakowań,
- a od początku tego roku – 2,3 mld puszek i butelek,
- liczba punktów zwrotu sięgnęła około 64 tys.
To ważny argument strony rządowej: niezależnie od problemów organizacyjnych, system działa na dużą skalę, a miliony Polaków rzeczywiście oddają opakowania, zamiast wyrzucać je do odpadów zmieszanych lub pozostawiać w środowisku.
Unijne wymogi i perspektywy zmian
Projekt Konfederacji rozpoczyna poważną polityczną dyskusję, ale jego przyjęcie nie oznaczałoby po prostu, że następnego dnia można wrzucić wszystkie butelki do żółtego pojemnika.
Autorzy przewidują okres przejściowy. Organizatorzy systemu musieliby rozliczyć pobrane kaucje i odebrać opakowania, a konsumenci otrzymaliby dodatkowy czas na ich zwrot i odzyskanie pieniędzy.
Jest też szerszy problem: unijne przepisy dotyczące opakowań i odpadów zmierzają do bardzo wysokich poziomów selektywnej zbiórki. Rozporządzenie PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) przewiduje dla państw członkowskich obowiązek zapewnienia do 2029 roku selektywnej zbiórki co najmniej 90 proc. określonych jednorazowych butelek plastikowych i metalowych opakowań na napoje. Jednym ze wskazanych mechanizmów osiągnięcia tego celu są systemy kaucyjne.
To oznacza, że ewentualne całkowite odejście od obecnego modelu musiałoby zostać tak skonstruowane, aby Polska nadal spełniała unijne wymagania dotyczące poziomów zbiórki.
System kaucyjny – co dalej? Dyskusja trwa
System kaucyjny znalazł się więc w dość niezwykłej sytuacji. Z jednej strony rząd pokazuje miliardy zwróconych opakowań jako dowód skuteczności tego rozwiązania. Z drugiej – coraz głośniej słychać krytykę dotyczącą wygody konsumentów, kosztów i funkcjonowania automatów.
Teraz do tego sporu dołącza dwóch politycznych przeciwników systemu z zupełnie różnych stron. Konfederacja chce go całkowicie zlikwidować, a poseł KO Robert Dowhan – choć nie postuluje wprost jego zniesienia – używa wobec obowiązujących rozwiązań wyjątkowo mocnych słów.
Jedno jest pewne: pierwsze miesiące działania systemu kaucyjnego rozpoczęły dyskusję. Pytanie brzmi, czy problemy można rozwiązać poprzez poprawienie systemu, czy też – jak przekonuje Konfederacja – należy z niego całkowicie zrezygnować.



Napisz komentarz
Komentarze