Niespodziewany scenariusz. Unia Skierniewice zaskoczyła faworyta
Arka Gdynia w poniedziałek, 10 sierpnia poniosła pierwszą ligową porażkę w tym sezonie. Żółto-niebiescy przegrali na wyjeździe z Unią Skierniewice 0:2, a oba gole stracili w odstępie zaledwie czterech minut pierwszej połowy.
Gospodarze byli konkretniejsi, stworzyli więcej sytuacji i po przerwie mieli kilka okazji, by jeszcze podwyższyć prowadzenie. Na domiar złego, Arka od 75. minuty grała w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Dawida Gojnego.
Przed spotkaniem trudno było wskazać argumenty przemawiające za takim scenariuszem. Arka rozpoczęła sezon od dwóch zwycięstw, natomiast Unia Skierniewice miała na koncie trzy porażki, licząc także Puchar Polski. W poprzednim sezonie obie drużyny dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. Na boisku ta różnica była jednak niewidoczna.
Zabójcze cztery minuty. Błędy w defensywie Arki Gdynia
Od pierwszych minut spotkania gospodarze grali bez respektu dla faworyzowanej Arki. Unia pressowała, starała się odbierać piłkę wysoko i nie pozwalała Gdynianom rozwinąć skrzydeł. Początkowo brakowało jednak konkretów pod obiema bramkami.
Sytuacja w 19. minucie zmieniła się diametralnie. Po akcji Unii piłka niefortunnie odbiła się od Filipa Walusia i wróciła do Jana Mierzwy. Wahadłowy gospodarzy uderzył sprzed pola karnego, Dawid Arndt odbił piłkę, ale przy dobitce Damiana Gąski był już bezradny. Napastnik Unii uprzedził Dawida Gojnego i z bliska skierował piłkę do siatki.
Arka nie zdążyła odpowiedzieć, a trzy minuty później było już 2:0. Tym razem fatalnie w defensywie zachował się Serafin Szota. Najpierw źle wybił piłkę głową, a chwilę później popełnił kolejny błąd, otwierając w ten sposób drogę do bramki Kamilowi Sabiłło. Najskuteczniejszy zawodnik Unii uderzył mocno i celnie z woleja sprzed pola karnego.
Do przerwy Gdynianie nie potrafili znaleźć odpowiedzi. Po pierwszych 45 minutach Unia miała 51 procent posiadania piłki i aż siedem strzałów, z czego pięć celnych. Arka odpowiedziała natomiast dwoma uderzeniami, ale żadnego nie skierowała w światło bramki.
Co więcej, gospodarze mogli zejść do szatni z jeszcze większą przewagą. W doliczonym czasie gry Jan Mierzwa wyłożył piłkę Damianowi Gąsce, lecz tym razem Dawid Arndt popisał się znakomitą interwencją i uchronił Arkę przed stratą trzeciego gola.
Poprzeczka i czerwona kartka dla Dawida Gojnego
Po przerwie trener Arki Marek Jarolim zdecydował się na dwie zmiany w środku pola. Na boisku pojawili się Maciej Ambrosiewicz i Elian Demirović, a cała drużyna przeszła na grę dwoma napastnikami.
Dawid Arndt w 52. minucie ponownie musiał ratować zespół, tym razem po mocnym strzale Jakuba Czarnieckiego z około 17 metrów.
Najlepszą okazję do kontaktowego gola Arka miała w 60. minucie. Konrad Gruszkowski dośrodkował z prawego skrzydła, a Elmedin Rama uderzył głową, ale piłka trafiła w poprzeczkę.
Gdynianie próbowali przejąć inicjatywę, lecz brakowało im dokładności w ostatniej fazie akcji. Zablokowane zostały między innymi strzały Dawida Gojnego i Macieja Ambrosiewicza, a kolejne dośrodkowania nie przynosiły większego zagrożenia.
Arka Gdynia w 67. minucie miała jeszcze sytuację po akcji w polu karnym Unii, ale sędzia odgwizdał faul Natana Dzięgielewskiego. Chwilę później sytuacja żółto-niebieskich jeszcze bardziej się skomplikowała.
Dawid Gojny w 73. minucie obejrzał pierwszą żółtą kartkę po faulu na Jakubie Czarnieckim. Dwie minuty później znów faulował, tym razem Krzysztofa Toporkiewicza przed polem karnym. Sędzia nie miał wątpliwości i pokazał zawodnikowi z Gdyni drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Arka musiała kończyć spotkanie w dziesiątkę.
W końcówce meczu to Unia była bliżej kolejnych bramek. Gospodarze seryjnie wywalczali rzuty rożne, oddawali kolejne strzały i wykorzystywali przewagę liczebną. W 90. minucie Dawid Arndt obronił uderzenie Mateusza Szmyda, a chwilę później Jakub Czarniecki przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Arki. Dobitka Szmyda trafiła natomiast w słupek.
Podsumowanie meczu i sytuacja w tabeli
Arka przegrała 0:2 i poniosła pierwszą ligową porażkę w tym sezonie. O wyniku meczu przesądziły przede wszystkim fatalne cztery minuty między 19. a 22. minutą spotkania oraz znacznie większa konkretność gospodarzy. Żółto-niebiescy muszą szybko wyciągnąć wnioski, bo Unia Skierniewice udowodniła, że przedmeczowe różnice w tabeli czy potencjale nie mają znaczenia, jeśli nie potwierdzi się ich na boisku.
Po trzech meczach Arka Gdynia z 6 punktami jest na 5. miejscu w tabeli Betclic 1. Ligi.
Unia Skierniewice - Arka Gdynia 2:0 (2:0)
Bramki: Damian Gąska (19), Kamil Sabiłło (22).



Napisz komentarz
Komentarze