Reklama

Warsztaty Muzyczne w Brusach: Uczta trochę muzyczna, a trochę duchowa

Pod koniec sierpnia, jak co roku, Dom Kultury i Biblioteka w Brusach zamieniły się w salę koncertową i świątynię zarazem. A to za sprawą Koncertu Uwielbienia, będącego zwieńczeniem dziewiątych już Warsztatów Muzycznych w tym mieście.
Warsztaty Muzyczne i Koncert Uwielbienia w Brusach
W tegorocznych warsztatach i koncercie wzięło udział 100 chórzystów, 30 dzieci z parafialnej scholi oraz 15 instrumentalistów

Autor: Marcin Piekarski

Zanim w Brusach zaczęto organizować warsztaty, Anna Stoltmann wraz z gronem osób z zespołu działającego przy miejscowej parafii jeździła do innych ośrodków. 

– Mieliśmy potrzebę rozwijania się muzycznie. Szukaliśmy różnych warsztatów i tak trafiliśmy na Warsztaty Lednickie – wspomina Stoltmann, dziś współorganizatorka bruskich Warsztatów Muzycznych.

Organizatorzy: Spotykamy się, by wielbić Boga i rozwijać talent

Punktem zwrotnym był moment, w którym chętnych do wspólnych wyjazdów zrobiło się tylu, że... przestali mieścić się do samochodu. 

– Stwierdziliśmy, że warto byłoby zapytać prowadzących, z których pomocy korzystaliśmy, czy nie chcieliby przyjechać do nas do Brus, bo będzie nam po prostu łatwiej logistycznie – opowiada Anna Stoltmann.

W pierwszej edycji wzięło udział około 60 osób, głównie dzieci ze scholi parafialnej i muzyków. W tegorocznych warsztatach było już 100 chórzystów, 30 dzieci oraz 15 muzyków. Zapisy do chóru mają charakter całkowicie otwarty. 

– Mamy wybitnych prowadzących. Takich, którzy „każdego nauczą śpiewać” – mówi organizatorka. – A na warsztaty przyjeżdżają dziś uczestnicy z całej Polski – z południa kraju, z Poznania, Gdańska, spod Warszawy. 

Warsztaty początkowo odbywały się w terminie majówkowym, ale ostatecznie organizatorzy przenieśli je na przedostatni lub ostatni weekend sierpnia. Repertuar wraca później jeszcze raz, w Boże Ciało.

Organizatorem przedsięwzięcia jest parafia Wszystkich Świętych. Jak podkreśla wikariusz ks. Patryk Ważyński, dla wielu uczestników warsztaty są czymś więcej niż tylko nauką śpiewu. 

– Dużo osób mówi, kiedy kończą się już te warsztaty, że dla nich to były trochę rekolekcje. Ci, którzy je prowadzą, przeplatają swoje doświadczenie miłości Pana Boga. Zaczynamy mszą świętą, są konferencje duchowe – to trochę uczta muzyczna, a trochę duchowa – tłumaczy ksiądz. 

Prowadzący: Lubimy duże składy

Co roku warsztaty prowadzi inny zaproszony duet lub zespół. W tym roku byli to Gabriela i Wojciech Gąsiorowie, którzy na co dzień koncertują jako GG Duo oraz z większym składem Holly Noise

– Ja pracuję z chórami, mąż prowadzi zespoły, przygotowuje aranżacje, a później łączymy to razem – opowiada Gabriela Gąsior.

Otwarta formuła zapisów do chóru, bez przesłuchań, w praktyce oznacza pracę z bardzo różnym poziomem wokalnym. Gąsior nie widzi w tym problemu. 

– Zazwyczaj większa część chóru to są ludzie, którzy śpiewają i którzy pomagają tym słabszym osobom – takie się też zdarzają. Myślę, że takie warsztaty mają trochę inne założenie, bo chodzi tu przede wszystkim o modlitwę i o uwielbienie. Dokładamy wszelkich starań, żeby ta muzyczna strona była jak najlepsza i robimy to profesjonalnie – tłumaczy.

Inaczej sprawa wygląda przy zespole instrumentalnym, za który odpowiada Wojciech. 

– Dla mnie to zawsze większy nakład pracy, bo trzeba przygotować aranżacje utworów na skład, który jest tu na miejscu – mówi.

W tegorocznym zespole gra aż 15 osób, w tym instrumenty smyczkowe i dęte. 

– Można powiedzieć, że robi się z tego mała orkiestra kameralna – zaznacza muzyk. Mimo krótkiego czasu na przygotowania – zwykle dwóch, trzech dni – efekt, jak przyznaje, zależy przede wszystkim od zaangażowania składu.

Uczestniczki: Jesteśmy tutaj wspólnotą

Mirellę Rumel-Czarnowską do udziału w warsztatach zachęcił przykład siostry. 

– Zawsze czekałam na te koncerty, bo to było takie „wow” – wspomina. – Zastanawiałam się, co trzeba spełnić, żeby się tam dostać. Powiedziałam do siostry: „skoro ty możesz, to ja może też spróbuję swoich sił”. 

Coroczny rytm warsztatów zdążył już wpisać się w kalendarz jej rodziny. 

– Mąż wie, że w ten weekend, cokolwiek by się działo, on się tym musi zająć, bo ja jestem tutaj – śmieje się.

Uczestnicy podkreślają wspólnotowy charakter warsztatów. 

– Jesteśmy tutaj wspólnotą i naprawdę się już wszyscy znamy, a jeżeli się nie znamy, to się poznajemy. Wspaniałe jest to, że jesteśmy tak bardzo różni, a tutaj wszyscy spotykamy się i tworzymy jedność – zauważa Ania Borzyszkowska, która trafiła na warsztaty namówiona przez Annę Stoltmann.

Obie chórzystki przyznają, że doświadczenie wykracza poza samą muzykę. 

– Myślę, że to się przekłada też na naszą wiarę, na naszą bliskość z Bogiem. To nie jest tylko słuchanie piosenki, to jest przeżywanie słów – zauważa Mirella Rumel-Czarnowska.

Dancing ovation

W niedzielę, już na pół godziny przed rozpoczęciem koncertu, sala jest niemal w połowie wypełniona widzami. Kto nie przyjdzie odpowiednio wcześnie, będzie musiał stać. Co ostatecznie okaże się nie najgorszym rozwiązaniem, jako że ta muzyka porywa do tańca. Do czego zresztą namawia dyrygująca chórem i śpiewająca część partii solowych Gabi Gąsior. Uczy nawet ruchów. W przypadku niektórych pieśni zachęca też do wspólnego śpiewania. 

Pod koniec blisko dwugodzinnego koncertu nie siedzi nikt. To już nie standing, ale dancing ovation. Ponad setka osób na estradzie i kilka setek na widowni łączą się we wspólnym muzyczno-religijnym uniesieniu. Wszystko zagrało śpiewająco. A kto przegapił tę wyjątkową okazję, będzie miał drugą szansę w przyszłoroczne Boże Ciało. Warto już teraz wpisać tę datę do kalendarza

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama
Reklama