Reklama

Arka wypuściła zwycięstwo w końcówce. Remis z ŁKS po golu Walusia i karnym Craciuna

Arka Gdynia prowadziła z ŁKS-em Łódź 1:0 po golu Filipa Walusia, miała kilka okazji, by podwyższyć prowadzenie, ale ostatecznie musiała zadowolić się remisem 1:1.
Arka wypuściła zwycięstwo w końcówce. Remis z ŁKS po golu Walusia i karnym Craciuna
Kibice Arki znów musza zadowolić się remisem w Gdyni

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Bezbramkowa pierwsza połowa

Mecz od początku był spotkaniem dwóch zespołów, które przede wszystkim chciały dobrze zabezpieczyć własną bramkę. Arka częściej utrzymywała się przy piłce, ale ŁKS skutecznie utrudniał gospodarzom konstruowanie akcji ofensywnych. Dużo było pressingu, walki w środku pola i szybkich strat. Gdynianie oddali w pierwszej połowie więcej strzałów, jednak długo nie potrafili poważnie zagrozić bramce ŁKS. Najlepszą okazję stworzyli natomiast goście. W 45. minucie po dośrodkowaniu Mateusza Wysokińskiego głową uderzył Karol Podliński, a piłka zatrzymała się na słupku bramki Arki. Do przerwy było 0:0.

Jeszcze przed przerwą trener Arki Marek Jarolim został zmuszony do dokonania zmiany. W 33. minucie Marco Komenda został ostro zaatakowany przez Podlińskiego przy linii końcowej. Obrońca Arki długo nie podnosił się z murawy i ostatecznie nie był w stanie wrócić na boisko po przerwie. W jego miejsce wszedł Javi Dominguez.

Gol Walusia daje prowadzenie 

Druga połowa rozpoczęła się dla gospodarzy zdecydowanie lepiej. W 50. minucie Arka dopięła swego. Karol Gruszkowski dynamicznie przedarł się prawym skrzydłem, a choć jego pierwsze dośrodkowanie wydawało się zbyt głębokie, gdynianie szybko ponowili atak z drugiej strony. Dawid Gojny wyłożył piłkę przed pole karne, a Filip Waluś uderzył z około 12 metrów. Piłka minęła byłego bramkarza Arki Damiana Węglarza i wpadła przy lewym słupku bramki ŁKS.

Gospodarze mogli bardzo szybko zdobyć drugą bramkę. W 56. minucie Serafin Szota posłał Vladislavsa Gutkovskisa w sytuacji sam na sam z Węglarzem. Bramkarz ŁKS-u obronił uderzenie, a przy dobitce głową napastnika Arki gości uratował Krzysztof Fałowski, który wybił piłkę niemal z linii bramkowej. W kolejnych minutach Arka nadal miała swoje momenty, ale ŁKS coraz częściej pojawiał się pod bramką Jędrzeja Grobelnego. W 58. minucie golkiper Arki obronił celne uderzenie Kacpra Nowakowskiego po składnej akcji gości.

Trenerzy zaczęli również reagować zmianami. ŁKS wprowadził jednocześnie trzech zawodników, a chwilę później Arka odpowiedziała potrójną zmianą. Gdynianie nie zamierzali ograniczać się wyłącznie do obrony. W 65. minucie Waluś oddał groźny strzał, po którym Węglarz odbił piłkę przed siebie. Tym razem jednak zabrakło zawodnika Arki, który mógłby skutecznie dobić futbolówkę.

Rzut karny i wyrównanie Craciuna

Najważniejsza dla losów spotkania była 83. minuta. Po dośrodkowaniu Igora Strzałka w polu karnym Arki doszło do starcia Szoty z Podlińskim. Sędzia wskazał na jedenasty metr. Decyzja została jeszcze sprawdzona przez VAR, ale po konsultacji arbiter podtrzymał swoją decyzję. Do piłki podszedł Artur Craciun. Grobelny rzucił się w lewy róg, ale zawodnik ŁKS uderzył w przeciwną stronę. 

Ostatnie minuty przyniosły jeszcze kilka nerwowych momentów. ŁKS próbował wykorzystać stałe fragmenty gry, a Arka szukała zwycięskiego gola. W doliczonym czasie gry Craciun wybił głową piłkę po uderzeniu Milewskiego sprzed pola karnego. Chwilę później goście mieli rzut rożny, ale po dośrodkowaniu Marcela Błachewicza Craciun niecelnie główkował. Arka odpowiedziała jeszcze w ostatnich sekundach. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska Milewski próbował zagrozić bramce ŁKS-u, ale piłkę wybił głową Craciun. Ostatecznie żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.

Arka Gdynia - ŁKS Łódź 1:1 (0:0).

Bramki: Filip Waluś (50) – Artur Craciun (85', rzut karny).

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama Ziaja kuracja peptdowa
Reklama