Reklama Sopot Jazz Festival

Kolbudy: kłótnia o plan budowy ścieżki pieszo-rowerowej wokół jeziora

W Kolbudach chcą wybudować trakt pieszo-rowerowy wokół jeziora, częściowo kosztem drzewostanu. O zachowanie tego urokliwego zakątka w obecnym stanie walczy oddolna inicjatywa mieszkańców „Kolbudy – ochrona jeziora”, natomiast inwestycję wspiera samorząd gminny, popierany przez drugą część mieszkańców.
Kolbudy: kłótnia o plan budowy ścieżki pieszo-rowerowej wokół jeziora
W Kolbudach chcą wybudować trakt pieszo-rowerowy wokół jeziora. O zachowanie tego urokliwego zakątka w obecnym stanie walczy inicjatywa oddolna mieszkańców „Kolbudy – ochrona jeziora”

Autor: Ug Kolbudy

„Nie ma zgody na wycinkę drzew!”

W sprawie działa oddolna inicjatywa mieszkańców „Kolbudy – ochrona jeziora”. Grupa apeluje do władz gminy o zachowanie naturalnego charakteru terenu wokół Zbiornika Bielkowskiego i objęcie go ochroną jako użytek ekologiczny. Już kilkuset mieszkańców podpisało petycję dotyczącą ochrony jeziora, równolegle działa petycja online.

Jak informują mieszkańcy z „Kolbudy – ochrona jezior”, na drzewach wokół Bielkowskiego Zbiornika Wodnego w Kolbudach pojawiły się jaskrawe oznaczenia. Był to dla nich sygnał alarmowy.

- Z dokumentacji projektowej wynika, że planowana budowa bieżni rekreacyjnej wokół jeziora może oznaczać wycinkę ponad 300 drzew, a w zamian dać ponad 9 tys. m kw. twardej nawierzchni i jedynie 8 nasadzeń zastępczych - piszą do redakcji.

Jak podkreślają, teren wokół Zbiornika Bielkowskiego jest obszarem ochrony pośredniej ujęcia wody oraz ma znaczenie przyrodnicze i krajobrazowe. Uchwała dotycząca Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Raduni wskazuje m.in. na potrzebę ochrony ekosystemów wodnych wraz z ich ekotonami brzegowymi, ograniczania intensywności zagospodarowania stref przybrzeżnych oraz utrzymania pasów zieleni, zakrzewień i zadrzewień.

Rzeź drzew pod hasłem rekreacji

Mieszkańcy zapewniają, że nie są przeciwko rekreacji ani korzystaniu z jeziora. Przeciwnie, właśnie dlatego chcą ochronić miejsce, które od lat służy im jako naturalna, leśna trasa spacerowa.

- To, co zamierza gmina, nie jest zwykłym uporządkowaniem ścieżki. To może być rzeź drzew pod hasłem rekreacji. Rozwój gminy nie musi zaczynać się od piły. Można dbać o rekreację bez niszczenia przyrody - mówią mieszkańcy zaangażowani w inicjatywę. - My nie bronimy chaszczy. Bronimy miejsca, które żyje. Jeśli zamienimy je w szeroki, utwardzony korytarz, stracimy dokładnie to, po co ludzie tam przychodzą.

Dla nich to nie jest spór o wygodę, a o sens inwestycji. Jak argumentują, naturalna ścieżka wokół jeziora już istnieje. Jej wartością są stare drzewa, cień, dziki brzeg, skarpy, ptaki, płazy, owady, martwe drewno i mikroklimat, którego nie da się odtworzyć kilkoma symbolicznymi nasadzeniami.

M.in. o te drzewa boją się przeciwnicy budowy ścieżki (Fot. EKOlbudy

Co na to samorząd gminny?

Urząd Gminy Kolbudy odniósł się do zarzutów, publikując zdecydowane stanowisko w sprawie planowanej inwestycji. Uznał za nieprawdziwe pojawiające się w sieci informacje dotyczące planowanej masowej wycinki drzew wokół Zbiornika Bielkowskiego.

- Nieprawdą jest, że gmina Kolbudy planuje budowę w tym miejscu asfaltowej, betonowej czy szutrowej ścieżki. Takie sugestie nie mają żadnego odzwierciedlenia w naszych działaniach. Projekt ścieżki, na który powołują się internauci w swoich wpisach, został przegłosowany w ramach budżetu obywatelskiego jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu - czytamy w oświadczeniu.

ZOBACZ TEŻ: Jezioro Otomińskie wysycha. Mieszkańcy alarmują!

Jak dodają urzędnicy, po objęciu funkcji wójta przez Marka Golińskiego, zlecono wykonanie pełnej inwentaryzacji drzew. Właśnie temu służyły oznaczenia, które pojawiły się na drzewach. Nie chodziło o wycinkę, lecz o rzetelne sprawdzenie stanu drzewostanu i ocenę założeń projektu.

- W tej sprawie wójt Marek Goliński wielokrotnie spotykał się z zaniepokojonymi mieszkańcami. Po wysłuchaniu argumentów i po analizie całej sytuacji podjął decyzję o natychmiastowym odstąpieniu od jakiejkolwiek wycinki zdrowych, wieloletnich drzew - kontynuuje UG Kolbudy. - Informacja ta została przekazana publicznie podczas sesji Rady Gminy Kolbudy. Od tego czasu stanowisko samorządu w tej sprawie pozostaje niezmienne. Przypisywanie gminie planów, których nie ma oraz przedstawianie mieszkańcom informacji niezgodnych z faktami nie służy rzetelnej debacie – dodaje UG Kolbudy.

Kolbudy z lotu ptaka (Fot. UG Kolbudy)

Nie brakuje komentarzy samych mieszkańców

Trzeba by grubego skoroszytu, żeby przytoczyć wszystkie opinie. Część mieszkańców marzy o przyzwoitej ścieżce pieszo-rowerowej wokół jeziora, jednak zdecydowanie więcej pojawia się komentarzy negatywnych.

PRZECZYTAJ TEŻ: Drewniana ściana zasłoniła jezioro w Charzykowach

- Jestem przeciw. Rowerzyści mają dziesiątki kilometrów ścieżek. Szlak dookoła jeziora to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można spokojnie spacerować. Zaoszczędzone pieniądze proponuję przeznaczyć np. na obniżenie podatków mieszkańcom - komentuje pan Jan.

- Jestem przeciwna tej inwestycji. Czy naprawdę wszystko musimy utwardzić, wycinać i podporządkowywać człowiekowi? To miejsce ma wyjątkowy, naturalny charakter. Żyje tam mnóstwo ptaków, są ścieżki zwierząt prowadzące do jeziora, cisza i spokój. W Kolbudach i tak wycina się już bardzo dużo drzew. Nie niszczmy kolejnego cennego miejsca – apeluje do gminy pani Anna.

- W okolicy „Błotka” jest już ścieżka i naprawdę nie rozumiem potrzeby ingerowania w kolejne naturalne tereny wokół jeziora. Nie wszystko musi być poszerzane, utwardzane i dostosowywane kosztem przyrody. To miejsce ma swój wyjątkowy klimat właśnie dzięki drzewom, ciszy i obecności ptaków oraz zwierząt. W Kolbudach zbyt łatwo podejmuje się decyzje o wycinkach, zamiast chronić to, co jeszcze zostało naturalne – komentuje pan Szymon.

ZOBACZ TEŻ: Wycinka 300-letniego dębu w Skrzeszewie Żukowskim. Radni Żukowa uznali skargę na burmistrza za zasadną

- Bardzo smutne jest to, że coraz mniej szanuje się naturalne miejsca, które mają swój wyjątkowy klimat bez ingerencji człowieka. Teren wokół jeziora jest piękny właśnie dlatego, że jest dziki, zielony i spokojny. Mieszkają tam ptaki, poruszają się zwierzęta, a ludzie mogą odpocząć od hałasu i betonu. Mam nadzieję, że przy podejmowaniu decyzji przyroda będzie ważniejsza niż kolejna inwestycja – pisze pani Kamila.

Jednak nie brakuje też zwolenników inwestycji. Według ich opinii inwestycja przyczyni się do rozwoju lokalnej infrastruktury, poprawi bezpieczeństwo użytkowników oraz zwiększy atrakcyjność terenów wokół Jeziora Kolbudzkiego. 

Jednocześnie krytycznie odnoszą się oni do inicjatywy mającej na celu zablokowanie realizacji projektu.

- Nie pozwólmy, aby garstka ludzi, którzy chcą ten teren zachować najlepiej tylko dla siebie, zablokowała ciekawą atrakcję dla mieszkańców gminy – pisze mieszkaniec popierający inwestycję.

20 września spacer wokół jeziora

Inicjatywa mieszkańców „Kolbudy – ochrona jeziora” zaprasza 20 września o godz. 10 dziennikarzy i mieszkańców na spacer dendrologiczny wokół jeziora, by poznać rosnące tam gatunki oraz porozmawiać o znaczeniu drzew i ochronie lokalnej przyrody. 

CZYTAJ TAKŻE: Sopot: Ktoś celowo zatruł drzewa. Miasto zawiadomi policję

Spotkanie poprowadzą Kamila Chomicz, aktywistka i popularyzatorka wiedzy na temat ekologii oraz Jakub Chorodeński, główny specjalista dendrolog w Gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni, Certyfikowany Inspektor Drzew.

Ciężko sprostać oczekiwaniom wszystkich

Warto przypomnieć w tym miejscu spór jaki toczył się przed laty wokół planowanej budowy nadjeziornej ścieżki pieszo-rowerowej w Gaju Świętopełka w Kartuzach. Chwilami jakby czas się cofnął – te same wypowiedzi, wojna na argumenty, grupy za i przeciw.

Dziś, po kilku latach, chyba nikt nie wyobraża sobie Kartuz bez tej ścieżki. Nie ucierpiała przyroda, ścieżką spacerują mieszkańcy i turyści, jeżdżą rowerzyści. To jeden z najbardziej urokliwych zakątków Kartuz.  

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Sopot Jazz Festival
Reklama Ziaja kuracja peptdowa