Spór dotyczy terenu przy ul. Kościuszki w Starogardzie Gdańskim, niedaleko prokuratury. Starostwo chciało wykorzystać działkę pod inwestycję, łączącą kilka funkcji:
- parking podziemny,
- miejsca schronienia na wypadek zagrożenia wojennego
- oraz przestrzeń dla młodzieży i seniorów.
– To jest grunt, na którym dzisiaj usadowiony jest parking. To grunt po gminie żydowskiej, przejęty przez zasiedzenie. Wiedzieliśmy, że miasto zostało wpisane jako właściciel do księgi wieczystej – opisuje Wioletta Strzemkowska-Konkolewska, starosta starogardzka.
Odmowa sprzedaży bezprzetargowej
– Jeszcze w marcu wstępnie zadzwoniłam do wiceprezydenta Tadeusza Błędzkiego, że Zarząd Powiatu Starogardzkiego jest zainteresowany kupnem tej działki, bo mamy pomysł na realizację infrastruktury, ponieważ zaraz obok jest kolejna działka, która jest naszą własnością – relacjonuje starosta.
CZYTAJ TEŻ: To już pewne! Umowa na obwodnicę Starogardu Gdańskiego podpisana
Starostwo wystosowało też oficjalne pismo do prezydenta Janusza Stankowiaka z prośbą o sprzedaż bezprzetargową na cele infrastruktury społecznej. Odpowiedź była odmowna.
– Prezydent powołał się na ogromne zainteresowanie chętnych zainwestować na tych ponad 1013 m kw. i zachęcał do wzięcia udziału w przetargu nieograniczonym – wyjaśnia starosta starogardzka.
Licytacja do 1,5 mln złotych i rozczarowanie starosty
Do przetargu, poza powiatem, przystąpiło jeszcze trzech chętnych.
– Był to przetarg ustny, nieograniczony. Poza Powiatem Starogardzkim zainteresowanych kupnem działki było jeszcze trzech nabywców, ale tak naprawdę licytacja odbyła się między mną, reprezentującą powiat, a jednym z pozostałych uczestników przetargu. Cena wywoławcza to była kwota 700 tys. zł, gdzie cena rynkowa, za którą my chcieliśmy kupić tę działkę, to 500 tys. zł – mówi Strzemkowska-Konkolewska.
Gdy stawki zbliżyły się do 1,5 mln zł, starosta zdecydowała się wycofać z dalszej licytacji.
– Jestem odpowiedzialna za gospodarowanie środkami publicznymi. Była ze mną pani skarbnik. Przy kwocie, która zbliżała się do 1,5 mln zł, zdecydowałam się odstąpić od dalszej licytacji – podkreśla starosta.
Strzemkowska-Konkolewska przyznaje, że liczyła na inną postawę prezydenta – jako samorządowca, który powinien wesprzeć powiat w realizacji ważnej społecznie inwestycji, między innymi na rzecz seniorów. Zapowiada jednocześnie, że powiat ma „plan B" na realizację swoich zamierzeń.
ZOBACZ TEŻ: Starogard Gd. coraz mniejszy. Szukają recepty na niż demograficzny
Prezydent: liczyła się przejrzystość procedury
Stankowiak nie kryje zaskoczenia taką oceną sytuacji. Podkreśla, że miasto od lat współpracuje ze Starostwem Powiatowym na rzecz rozwoju Kociewia, a sprawa jednej działki nie powinna być wyznacznikiem tej współpracy.
– Rozumiem rozgoryczenie Pani Starosty, ale w tej sprawie jako Prezydent Miasta musiałem przede wszystkim kierować się interesem Starogardu Gdańskiego i jego mieszkańców – mówi. – Skoro zakupem działki zainteresowane były cztery podmioty, naturalnym i racjonalnym rozwiązaniem było przeprowadzenie przetargu.
Zapewnia przy tym, że sprawa nie oznacza zmiany relacji ze starostwem – jako przykład dobrej współpracy przywołuje niedawną sprzedaż powiatowi innej działki (1002 m kw. za ponad 180 tys. zł) z myślą o zadaniach związanych z ochroną ludności i obroną cywilną, a także wspólne działania samorządów w ramach Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego, dzięki którym – wraz z gminami Starogard Gdański, Zblewo i Bobowo – pozyskano środki z Funduszy Europejskich dla Pomorza.
Zapewnienia o dalszej współpracy
Stankowiak deklaruje otwartość na dalszą współpracę ze starostwem i wsparcie dla lokalnych samorządów tam, gdzie będzie to możliwe i korzystne dla mieszkańców. Zastrzega jednocześnie, że jako prezydent ma obowiązek kierować się zasadami gospodarności, rzetelności, celowości i legalności.
– To właśnie z tych decyzji każdego roku rozliczają mnie mieszkańcy Starogardu Gdańskiego i to ich interes musi być dla mnie zawsze najważniejszy – zaznacza.



Napisz komentarz
Komentarze