Wychodzi na to, że pozostaje nam jedynie modlić się o deszcz... To oczywiście duże uproszczenie. Działający w Polskim Związku Wędkarskim w Okręgu Gdańsk ichtiolog wyjaśnił, że informacje o problemach z rybami w basenie u wejścia do Wisły służby otrzymały przed około tygodniem.
- To zimowisko dla ryb – wyjaśnia ichtiolog. - Ryby tam wpływają i wypływają. Są martwe i żywe. Przyczyną takiego stanu ogólnie jest zbyt niski poziom wody. Ryby wpływają do tego basenu na zimowisko. Jak wpłynie za dużo ryb, albo jest za mało wody, to niestety dochodzi do takiej sytuacji, że ryby zaczynają się dusić.
Deszcz albo włocławski zbiornik
- Jedyne co może poprawić sytuację, to długotrwałe deszcze, które podniosłyby poziom wody w rzece – mówi ichtiolog z PZW. - Sytuacja mogłaby się też poprawić, gdyby ze zbiornika we Włocławku spuszczono wodę, to też podwyższyłoby lustro wody, a tym samym woda byłaby też lepiej natleniona.
Przedstawiciel PZW przyznał, że w ubiegły wtorek 20 października w Tczewie była ekipa i odłowiła około 80 kg śniętych ryb. „Wyglądało na to, że po odłowieniu sytuacja jest już okay.”
Okazuje się, że problem nie zniknął. PZW ma ponownie wybrać się we wskazane miejsce i sprawdzić sytuację. Jednak wpływu na działania zarządzających zbiornikiem we Włocławku PZW nie ma w ogóle. Odsyła nas do Polskich Wód.
- Informacja o śniętych rybach w kanale portowym w Tczewie jest nam znana – mówi Bogusław Pinkiewicz, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. - Sprawdzaliśmy te informacje na miejscu. Niestety, tam jest taki problem, że ryby wpływają, żeby zimować, a ponieważ jest płytko – niski poziom wody, a do tego dno jest zamulone - to zaczynają padać. Użytkownik rybacki – Polski Związek Wędkarski - przenosi te ryby w inne miejsce, albo one same odpływają z powrotem do Wisły. PZW wprowadziło w tym miejscu zakaz wędkowania.
Jak można pomóc?
Czy zgodnie z sugestią PZW, Wody Polskie mają możliwość wpłynięcia na zarządzających zbiornikiem we Włocławku?
- Niestety, nie, nawet my nie mamy takiej możliwości – przyznaje Bogusław Pinkiewicz.
Jak kwestie naprawy sytuacji widzą sami Tczewianie? Pan Bartosz z Tczewa łowi ryby od dawna.
- Doskonale wiem, że tam ryba wchodzi co roku – napisał internauta. - Według Ciebie (to odpowiedź na post innego internauty w temacie śniętych ryb – przyp. aut.) pompa nie ma sensu, według mnie ma. Co z tego, że woda jest ciągle w obiegu, jak tego tlenu i tak brakuje, bo zagęszczenie ryb jest tak ogromne. Myślę że 2-3 porządne pompy, które by natleniały powiedzmy od świtu do nocy, zniwelowałyby problem z tlenem. Jak nic nie będzie w tej kwestii zrobione to większość tej ryby padnie, a z każdym dniem tej ryby tam będzie coraz więcej. Wystarczyłoby, żeby zrobili rękawy powietrzne podłączone do pompy i zanurzyli je pod lustrem wody.
Wody Polskie realizują jeszcze jakieś prace na Milenie. Sugerowana przez internautów akcja napowietrzania przez strażaków chyba jednak nie jest przypisana do działalności tych służb. Straż pożarna ma spieszyć na ratunek, nie - jak podkreślają znawcy tematu - prowadzić działania komercyjne, które tak naprawdę spoczywają na gestorze cieku, czyli na Wodach Polskich.
Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że sytuację poprawiłoby pogłębienie basenu i choćby częściowe odmulenie dna. W innym przypadku pozostaje nam jedynie modlić się o deszcz albo o spuszczenie wody z Włocławka.



Napisz komentarz
Komentarze