Zabójstwo Pawła Adamowicza. 23 stycznia prawomocne orzeczenie dla zabójcy. Sąd uchyli wyrok dożywocia?

Jako jedyny w Europie byłem niewinny. Sąd zabrał mi życie, prokuratorka była wariatką ze szpitala psychiatrycznego. To był cyrk, a nie więzienie – powiedział do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w ostatnim słowie przed prawomocnym wyrokiem Stefan Wilmont. Zanim we wtorek, 23 stycznia ten 32-latek, skazany wcześniej na dożywotnie więzienie za zabójstwo prezydenta Pawła Adamowicza w 2019 r., usłyszy prawomocny wyrok, sędziowie odpowiedzieć muszą na zasadnicze pytanie o jego poczytalność.
Stefan Wilmont

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Stefan Wilmont symuluje chorobę?

– Ze względu na dobro całego społeczeństwa, muszę powiedzieć, że naprawdę nie ma warunków, żeby trzymać mnie w więzieniu, i to w zasadzie udowodniły służby specjalne ze Stanów Zjednoczonych. Nie ma takich warunków, bo byłem podłączony do specjalnego hełmu na głowie, który wchodzi na wszystkie zmysły – zwrócił się do sędziów Stefan Wilmont, zabierając głos w mowach końcowych po procesie apelacyjnym w czwartek, 18 stycznia.

PRZECZYTAJ TEŻ: Zemsta, polityka, przypadek i choroba. 5 lat bez prawomocnego wyroku

Przekonywał, że uznana powinna zostać jego niepoczytalność lub orzeczony jak najniższy wyrok („moim zdaniem powinno być w afekcie 5 lat”).

– Codziennie mam rozmowę z ponad milionem obywateli Europy. Wszyscy mówią, że to jest cyrk, że ja siedzę w więzieniu, bo sobie z tym nie radzą. Po prostu, ja muszę jak najszybciej wyjść z więzienia, żeby zacząć swoje życie, które chcą mi zabrać – dodał.

No, niestety, ale byłem niewinny. Jako jedyny w Europie byłem niewinny. Sąd zabrał mi życie, prokuratorka była wariatką ze szpitala psychiatrycznego. To był cyrk, a nie więzienie. Gdzie ja powinienem mieć wyrok w zawieszeniu, a byłem torturowany. Służby amerykańskie to udowodniły.

Stefan Wilmont / zabójca prezydenta Gdańska

Obszernie zacytowaną wypowiedź zabójcy, który przed 5 laty zadał śmiertelne ciosy prezydentowi Gdańska na scenie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, poprzedziły nietypowe zachowania Stefana Wilmonta przed sądem I instancji, gdzie m.in. zerwał pagon jednemu z policjantów, wykrzykiwał „Allah akbar!” i twierdził, że jest członkiem rodziny watykańskiej oraz papieżem.

PRZECZYTAJ TEŻ: Zabójca Adamowicza twierdził, że jest członkiem rodziny watykańskiej i papieżem

Wątpliwości dotyczące, warunkującej odpowiedzialność karną, poczytalności oskarżonego pojawiły się już na początku śledztwa, gdy okazało się, że wcześniej u Stefana Wilmonta zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną. Chorobę i niepoczytalność potwierdziła ekspertyza biegłych z zakresu psychologii i psychiatrii powołanych przez sąd. Przeciwne były diagnozy kolejnych dwóch zespołów sądowych ekspertów ze wskazanych dziedzin, uznające jedynie częściową poczytalność.

– Apelacja zmierza do tego, aby ustalić, że Stefan Wilmont jest osobą chorą i, w związku z tym, nie może ponieść kary za czyn, którego dokonał – mówiła, po raz ostatni zabierając głos na wokandzie głośnego procesu, prokurator Agnieszka Nickel-Rogowska z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

PRZECZYTAJ TEŻ: Kolejny wyrok dla zabójcy Adamowicza. Został skazany za fałszowanie dokumentów

Oskarżycielka publiczna już wcześniej zachowanie 32-latka na wokandzie porównywała do teatru i przekonywała, że próbuje on symulować chorobę psychiczną. Nazwała też wyrok I instancji „niewątpliwie jedynie słusznym” oraz zwróciła uwagę, że przez pewien czas oskarżony zaprzeczał dokonaniu zabójstwa, a nagranie wideo, na którym je zarejestrowano ,nazywał zmanipulowanym.

Może popełnić podobny czyn w przyszłości. Nie czuje się winny. Co więcej, wielokrotnie wygłaszał takie zdanie, że popełni podobne czyny. Właśnie dlatego nie należy uwzględniać apelacji.

prokurator Agnieszka Nickel-Rogowska / Prokuratura Okręgowa w Gdańsku

Zgodnie z jej stanowiskiem, 5-osobowy skład orzekający Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, pod przewodnictwem sędziego Włodzimierza Brazewicza, nie zdecydował się na uwzględnienie wniosku obrony, by uzupełnić diagnozę psychiatryczną 32-latka.

Zabójstwo prezydenta Gdańska. Czy to był polityczny mord?

Przeciwni badaniom byli również przedstawiciele rodziny Adamowiczów, pełniącej w procesie rolę oskarżycieli posiłkowych. Adwokaci reprezentujący wdowę po prezydencie – Magdalenę, oraz jego brata – Piotra, domagają się w II instancji utrzymania kary i zmiany jedynie jej uzasadnienia. Chodzi o to, by zamordowany samorządowiec nie był określany jako „przypadkowa ofiara”, a zbrodnia została potraktowana jako polityczna.

– Było tak, że oskarżony przebiegł wiele metrów, celując i trafiając specjalnie w osobę Pawła Adamowicza, i zadał mu ciosy, jakie zadają służby specjalne, w momencie gdy chcą pozbyć się przeciwnika – przypomniał prawnik Adamowiczów mecenas Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL.

PRZECZYTAJ TEŻ: Jest apelacja obrony od wyroku dla zabójcy Pawła Adamowicza

Akcentował również „szczucie”, które wobec zamordowanego prezydenta stosować miała TVP, i deklarację wypowiedzianą przez zbrodniarza ze sceny WOŚP:

– Halo! Halo! Nazywam się Stefan Wilmont. Siedziałem niewinny w więzieniu. Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała. Dlatego właśnie zginął Adamowicz!

Zabójstwo Pawła Adamowicza. Po 5 latach ostateczny wyrok?

Wiele wskazuje, że prawomocne orzeczenie, jeśli faktycznie zostanie ogłoszone we wtorek, 23 stycznia, a zapowiedzianej publikacji nie zakłócą jakieś nieprzewidziane okoliczności, oznaczać będzie utrzymanie kary dożywotniego więzienia z ewentualnymi niewielkimi, „kosmetycznymi” korektami. Sugerować to może błyskawiczne tempo rozpatrzenia apelacji (w ciągu jednej rozprawy) oraz odrzucenie wniosków obrony o zebranie dodatkowych dowodów w sprawie zdrowia psychicznego oskarżonego.

Hipotetycznie jednak wciąż możliwe jest ponowne otwarcie rozprawy, co oznaczałoby, że wyrok nie zapadnie od razu. Obok utrzymania lub zmiany orzeczenia I instancji, niewykluczone jest też, przykładowo, że apelacja spowoduje uchylenie nieprawomocnego wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, co równałoby się ponownemu procesowi.

PRZECZYTAJ TEŻ: Wyrok za zabójstwo Pawła Adamowicza. Dożywocie dla Stefana Wilmonta

W oczekiwaniu na decyzję sędziów, warto przypomnieć, że w omówieniu ustnych motywów uzasadnienia orzeczenia, skazującego Stefana Wilmonta na dożywotnie więzienie z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie dopiero po 40 latach, wskazano, że działał on „z zamiarem bezpośrednim”, kierując się motywacją „zasługującą na szczególne potępienie”.

– Zaplanował zemstę-atak tak, by wszyscy mogli się dowiedzieć o jego krzywdzie – tłumaczyła, odnosząc się do działań zbrodniarza, sędzia Aleksandra Kaczmarek, która zaznaczyła jednak, że jego motywy nie były polityczne, a Paweł Adamowicz był dla zabójcy „przypadkową osobą, symbolizującą, według oskarżonego, jego wyimaginowane źródło krzywdy”.


tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Pomorska gęsina 2026
Reklama Pomorska gęsina 2026
Reklama Strefa GDA - uzyskaj wsparcie