Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Akcja lekarzy z Pruszcza Gdańskiego. Na Ukrainę trafią karetki z wyposażeniem medycznym

Trzech lekarzy z prywatnej Przychodni Medivec w Pruszczu Gdańskim zdecydowało się na okazanie wsparcia narodowi Ukrainy. Najpierw miała być po prostu flaga tego państwa wywieszona na przychodni, szybko jednak okazało się, że zorganizują pomoc medyczną – na tym najlepiej się znają. Zaczęło się od jednej terenowej karetki, a skończyło - na dwóch takich karetkach oraz dwóch tradycyjnych. A to wszystko zorganizowane w zaledwie kilka dni.
Fot. Terenówka dla Ukrainy

- W Pruszczu Gdańskim jest prywatna Przychodnia Lekarska Medivec – napisała do naszej redakcji Krystyna Kozak, mieszkanka powiatu gdańskiego. - Trzech lekarzy: Przemysław Szcześniak i dr Dominik Świętoń i Piotr Czarniak zorganizowali w ciągu zaledwie dwóch dni karetkę pogotowia z wyposażeniem dla Ukrainy. Znam tych lekarzy bardzo dobrze, która założyła pierwszą prywatną przychodnię lekarską w Gdyni - Ośrodek Diagnostyki Medycznej. - Całą trójkę tych lekarzy dobrze znam. Pracowali w mojej placówce. To wspaniali fachowcy. Przed chyba 7 laty otworzyli własną przychodnię Medivec. Trochę im w tym pomagałam. Bardzo rozkręcili swoją działalność.

Pani Krystyna o inicjatywie pomocowej lekarzy dowiedziała się w minioną niedzielę, kiedy otrzymała informację o założeniu specjalnej grupy na Facebooku: Terenówka medyczna dla Ukrainy.

- Kiedy zajrzałam tam okazało się, że już mają przygotowaną jedną karetkę pogotowia i ją wyposażają – mówi pod wrażeniem Krystyna Kozak.

Okazało się, że również w Pruszczu właścicielka galerii sztuki Szary Ganek, którą prowadzi Olena Ulianova, organizowała pomoc dla obywateli Ukrainy. Miała już zebrane jakieś materiały medyczne, ale nie mają lekarza, który ukierunkowałby tę zbiórkę. Od tego był już tylko mały krok, aby lekarze z Medivecu połączyli siły z panią Oleną. Do nich dołączyła córka pani Krystyny Kozak, która obecnie prowadzi wspomniany Ośrodek Diagnostyki Medycznej.

WIĘCEJ: Medycy z Pomorza pomogą w ewakuacji z Ukrainy dorosłych i dzieci chorych na raka

- Poszła piękna akcja pomocowa – mówi z uznaniem pani Krystyna. - Z tego co się dowiedziałam, to oni mieli tylko flagę Ukrainy wywiesić, a w bardzo krótkim czasie pojawiła się inicjatywa przygotowania terenowej karetki medycznej z pełnym wyposażeniem.

A jak sami pomysłodawcy podchodzą do swoich działań?

- Prowadzę razem z dwoma kolegami przychodnię Medivec w Pruszczu – mówi Przemysław Szcześniak, jeden z pomysłodawców akcji. - To była nasza wspólna inicjatywa i na teraz, to już jest prawdziwa lawina pomocy, nad którą zaczynamy tracić kontrolę. Zaczęło się od takiej luźnej rozmowy, że może by tak chorągiewkę postawić na razie w przychodni. Uznaliśmy jednak, że chorągiewka super, ale może by coś wymiernego zrobić, na przykład każdemu kto pochodzi z Ukrainy dać 50 procent rabatu na nasze usługi medyczne, albo może mieszkanie wynająć na pół roku żeby przyjąć jakąś rodzinę.

Fot. Terenówka dla Ukrainy

W rezultacie Dominik Świętoń, który jest off-roadowcem, ma jeepa i jeździ często w teren, wpadł na pomysł żeby zapytać swoich kolegów off-roadowców czy mają do sprzedania jakąś terenówkę z napędem 4x4 koła. Właśnie taki samochód terenowy miał zostać przystosowany dla potrzeb karetki i wraz z wyposażeniem przekazany na Ukrainę.

- Wraz z kolegami lekarzami oraz entuzjastami off-road chcielibyśmy przygotować auto terenowe medyczne dla Ukrainy wraz z zapasem materiałów opatrunkowych i medycznych – napisał na grupie Dominik Świętoń. - W związku z trwającymi działaniami wojennymi dotarcie do wielu potrzebujących ludzi jest utrudnione, w tym także dzieci.

Pomysł się spodobał, pozastawiało jedynie pytanie, czy faktycznie taka pomoc jest potrzebna.

- Zadzwoniłem do kolegi z Przemyśla, w którym płynie również ukraińska krew – mówi Przemysław Szcześniak. - On interesuje się polityką, ale ma też sporą wiedzę na temat opieki medycznej na Ukrainie. Zapytałem co przydałoby się służbie zdrowia na Ukrainie. Dostałem numer telefonu do Natalii Iżyckiej, ekspertki ds. medycyny ratunkowej przy ministerstwie Zdrowia Ukrainy. Pomysł na terenówkę bardzo jej się spodobał. Stwierdziła, że jak najbardziej taka karetka przyda się w warunkach wojennych. Usłyszeliśmy, że przydałaby się też tradycyjna karetka i mnóstwo sprzętu medycznego, który jest potrzebny już na samej linii frontu, jak bandaże, opatrunki hemostatyczne tamujące krew, apteczki, ale takie wojskowe.
Grupa na Facebooku szybko się rozrastała – z 10 szybko zrobiło się 30, 50, 100. Okazało się, że najpilniejszą sprawą są opatrunki hemostatyczne, potem również worki na krew. Wszystkie te potrzeby wrzucali na grupę.

- Kiedy rozmawiałem z panią Natalią okazało się, że nasz rząd przekazuje właśnie 8000 jednostek krwi i 110 tys. worków na krew – mówi Przemysław Szcześniak. - Tym samym, to już nie był towar deficytowy na Ukrainie. Akcja wciąż się rozkręcała. Okazało się, że przydałaby się również taka zwykła karetka, więc pomyśleliśmy, że nasza akcja może i tym się zająć. Przeszukaliśmy różne ogłoszenia i w Polsce kupiliśmy Fiata Doblo. Ta karetka miała trafić do Kijowa, by stamtąd wywozić rannych z frontu.

WIĘCEJ: Pierwszy konwój z pomocą od pomorskich strażaków wyruszył z Tczewa na granicęz Ukrainą

Właśnie taką karetkę pomysłodawcy akcji znaleźli w Złotoryi. Pani Natalia pracuje też w szpitalu w Nowej Soli i tam zorganizowano od razu zbiórkę sprzętu. 1 marca wypełniona sprzętem karetka miała dołączyć do konwoju pomocowego, który ma wyruszyć z Warszawy na Ukrainę.

- Wystarczył jeden telefon do sprzedającego, że karetka ma trafić na Ukrainę – opowiada doktor Szcześniak. - Sprzedający dorzucił gratis od siebie część wyposażenia. To nie wszystko, sam przewiózł również tę karetkę do Złotoryi, gdzie załadowano na nią sprzęt medyczny, środki opatrunkowe itd. W tym samym czasie dostawaliśmy informacje o samoistnych zbiórkach organizowanych przez członków naszej grupy. Na Ukrainę przekazano różne torby, plecaki, igły i wiele innych.

Medycy udostępnili w przychodni jeden gabinet na potrzeby spływającej pomocy. - Także nasza koleżanka udostępniła punkt w Gdyni, jeśli komuś łatwiej byłoby tam dostarczyć dary – mówi Przemysław Szcześniak. - Wspólnymi siłami będziemy mocno wspierać walczących obywateli Ukrainy. Terenowy samochód jest w okolicy Bydgoszczy i jest jeszcze doposażany, dzięki dobrej woli i chęci niesienia pomocy. Ten samochód najprawdopodobniej najpierw trafi do nas do Pruszcza, tutaj zapakujemy jeszcze pozostałe wyposażenie medyczne. Prace przy karetce terenowej powinny się skończyć jeszcze w tym tygodniu. Jedna taka karetka miałaby wyjechać na Ukrainę w najbliższy poniedziałek, a kolejna za tydzień również w poniedziałek.

Dużym wsparciem dla inicjatywy lekarzy z Pruszcza okazała się firma spedycyjna z Gdyni, która zadeklarowała, że pokryje koszty i zorganizuje transport tych samochodów aż do Przemyśla, czy na Ukrainę.

- Firma zadeklarowała również pomoc w sprawach celnych, odprawy na granicy, jeżeli będzie taka potrzeba – dodaje doktor Szcześniak. - Pozostaje praktycznie jeszcze jeden problem – ludzki. Na Ukrainie nie ma praktycznie mężczyzn, którzy mogliby z granicy odebrać nasz transport. Jednak jak powiedziała nam Natalia Iżycka, najprawdopodobniej sytuację ratować będą ratowniczki z Ukrainy.

Jak podkreślają pomysłodawcy akcji, zazwyczaj wystarcza jeden dwa telefony i wszystkie trudności udaje się rozwiązywać.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama