Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Leszek Blanik: Klub będzie nagradzał swoich sportowców

Ze złotym i brązowym medalistą olimpijskim, mistrzem świata i Europy w gimnastyce sportowej oraz prezesem Polskiego Związku Gimnastycznego i klubu AZS AWFiS Gdańsk Leszkiem Blanikiem rozmawiamy o zmianach w klubie, pomysłach w związku i potrzebach polskiej gimnastyki.
Leszek Blanik, prezes Polskiego Związku Gimnastycznego i AZS AWFiS Gdańsk (Fot. Adam Mauks)

Rok temu rozmawialiśmy o klubie, którego zostałeś prezesem. Mówiłeś wtedy o potrzebie zmiany wizerunku klubu, wzmocnienia w nim roli sportowca. Jak to dziś wygląda?

To pod koniec kadencji okaże się, czy sobie z tym poradziłem. Dziś mogę powiedzieć, że wiele spraw zostało od tego czasu załatwionych, wyprostowanych, wyjaśnionych. Zacznę od tego, że w klubie zostało przemeblowane biuro. Dyrektorem został człowiek, który wie, na czym polega sprawne funkcjonowanie klubu, czyli Maciej Szafran. Wprowadził dużo nowych rozwiązań. Na przykład wzmocnił bardzo media społecznościowe, gdzie liczba polubień wzrosła na klubowym profilu z 300 do ponad ośmiu tysięcy. Zależało nam, by środowisko się integrowało, brało udział w różnych akcjach i przedsięwzięciach. Pozamykaliśmy dużo spraw z przeszłości, które nam bardzo mocno ciążyły. Choćby te sądowe z byłymi trenerami tenisa stołowego, pozamykaliśmy sprawy związane z tzw. projektem chińskim.
 

Staramy się na bieżąco informować media o tym, co się dzieje w klubie. A chyba jest nie najgorzej, bo choćby na początku roku było w nim 800 członków, a w czerwcu już około 1200. To duża liczba.

Cieszą nas sukcesy międzynarodowe żeglarzy, bardzo dobra postawa szermierzy na arenie krajowej. W igrzyskach olimpijskich w Tokio do szczęścia zabrakło nam medalu. Najbliżej był Piotrek Myszka. Powoli przychodzą do nas sponsorzy, którzy bardzo nam pomagają. Utrzymujemy się zatem nie tylko ze środków miejskich. Postawiliśmy na sport powszechny, czyli sport studencki, który był bardzo zaniedbany. Zaczęliśmy składać wnioski do ministerstwa. Dostaliśmy dofinansowanie projektów na 130 tysięcy złotych, a także środki z urzędu miasta. To pozwala nam na rozwój tego działu.

Jesteśmy też w przededniu wprowadzenia nowej identyfikacji klubu, mamy już nowy logotyp i w grudniu będziemy mogli pokazać nową jakość wizualną klubu. To także efekt zaangażowania całego zarządu klubu. Mamy również bardzo dobre relacje z miastem.

Wspominałeś także o konieczności dobrych relacji z uczelnią. Jak one się układają?

Te relacje są lepsze niż były. Wypracowaliśmy w klubie i uczelni siedem obszarów dla pozyskiwania nowych zawodników. Opracowaliśmy dokument, spotkaliśmy się z wieloma osobami z AWF-ów w Warszawie, Krakowie i w Katowicach. Są już zespoły w klubie i uczelni, które nad tym pracują, byśmy dali wspólną ofertę dla zawodników. To obszary dotyczące kwestii dostępu do akademików, stypendiów, zmian statutowych, wsparcia działu promocji uczelni. To wszystko będzie udokumentowane i każdy będzie wiedział, o co chodzi.

Klub miał murem stanąć za swoimi sportowcami. Czy to już się dzieje?

Pod względem atmosfery, dużo zostało zrobione. Mam nadzieję, że zawodnicy czują to, że staramy się być na ich zawodach, wspierać ich. Jeszcze w tym roku klub będzie płacił za sukcesy międzynarodowe. To nie będą duże sumy, ale uważam, że to jest organizacyjny krok do przodu. Staramy się budować dobrą ofertę AZS AWFiS Gdańsk. W tym roku udało się dać każdemu członkowi klubu tzw. pakiet startowy, którego wartość równoważy roczną składkę na klub. Wiem jednak, że czeka nas jeszcze dużo pracy.

No właśnie, co dziś spędza Ci sen z powiek?

Największy problem to finanse. Zresztą, tak jak wszędzie. Nie ukrywam, bardzo mocno muszę trzymać się możliwości budżetowych, co powoduje, że nie zawsze możemy zrobić to, co bardzo chcielibyśmy. Teraz pozyskujemy mniejszych darczyńców, którzy mogliby wejść do współpracy z klubem. To może nam pomóc „ugasić kilka pożarów” lub zabezpieczyć finansowo niektórych naszych sportowców.

Od niedawna jesteś prezesem Polskiego Związku Gimnastycznego. Z jakimi aspiracjami, nadziejami i wyzwaniami wchodzisz do tej roli?

Realistycznie patrząc, to marzę, by klub zdobył medal olimpijski. To bardzo ważne w kontekście wizerunku, a jeśli chodzi o Związek, celami są ustabilizowanie go i także poprawienie wizerunku. Tu są wyraźne analogie do gdańskiego klubu, którym kieruję. Chcemy, by związek był poważnym partnerem dla wszystkich instytucji, z którymi współpracuje, a w szczególności dla Ministerstwa Sportu. Musimy zadbać o integrację zawodników ze związkiem, podobnie jak w klubie, musimy zadbać o tzw. sport powszechny. To jest bardzo duża działka, która decyduje o zasięgu dyscypliny. Chcielibyśmy przyciągnąć ludzi do gimnastyki, co da nam dodatkowe środki finansowe. Żeby ich przyciągnąć, to trzeba organizować wspólne działania, szkolenia, festiwale.

Robimy porządki w biurze związku, być może trzeba będzie zrobić jego reorganizację. Potrzebujemy osób do pisania projektów, organizacji obozów i zgrupowań, bo to dla zawodników jest kluczowe. Stworzymy nową identyfikacje wizualną i wtedy będziemy robić oferty sponsorskie.

Utrzymanie i zwiększenie roli sportu powszechnego może dać nam większe środki, które będzie można przeznaczyć na sport kwalifikowany. Tam trzeba będzie zdecydować, co i kogo finansujemy. Nie można finansować wszystkich i wszystkiego, bo nikt z tego i tak nie skorzysta. Musimy mieć priorytety.

Sport powszechny mocno kojarzy się ze szkołami i wychowaniem fizycznym. Czy związek jest w stanie pokusić się o monitoring tego, jak dziś wygląda gimnastyka w szkołach, pomóc ją np. polubić uczniom? To w końcu jeden z podstawowych elementów zapoczątkowania przygody ze sportem.

Brak dobrego WF w szkołach podstawowych, zwłaszcza w klasach I-III, gdzie często ludzie nieprzygotowani prowadzą te zajęcia, powoduje boom na gimnastykę u nas w akademii. Rzeczywiście, uważam, że Polski Związek Gimnastyczny powinien być motorem tworzenia dokumentów szkoleniowych, filmów instruktażowych czy operatorem podobnych przedsięwzięć przy współpracy z Ministerstwem Sportu i Edukacji. Przyszłościowo związek powinien wychodzić z propozycjami, jak skutecznie zachęcać nauczycieli do odpowiedzialnego i przyjaznego prowadzenie gimnastyki w szkołach. Taka promocja gimnastyki jest bardzo potrzebna.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama