Lechia bez kompleksów, Legia cierpliwie i skutecznie
Przy blisko 35-tysięcznej publiczności Lechia rozpoczęła spotkanie bez kompleksów i już od pierwszych minut próbowała narzucić własne tempo gry. Gdańszczanie częściej utrzymywali się przy piłce, aktywni byli Rifet Kapić i Camilo Mena, a pierwszą dobrą okazję stworzył Tomas Bobcek, którego strzał obronił Otto Hindrich, bramkarz Legii. Gospodarze regularnie atakowali skrzydłami, ale – jak zwykle - brakowało konkretów pod bramką Legii.
Warszawianie cierpliwie czekali na swoje okazje i wykorzystali pierwszy poważny błąd defensywy Lechii. W 11. minucie Kacper Chodyna dośrodkował z prawego skrzydła, a kompletnie niepilnowany Nsame uprzedził trzech obrońców i głową pokonał Aleksa Paulsena. VAR analizował jeszcze sytuację, jednak trafienie zostało uznane.
Po stracie gola Lechia nadal miała przewagę w posiadaniu piłki, lecz długo nie potrafiła przełożyć jej na realne zagrożenie. Blisko wyrównania byli Bobcek oraz Bujar Pllana, którego mocny strzał tuż przed przerwą efektownie obronił Hindrich. Legia mogła natomiast podwyższyć prowadzenie, najpierw Tomasz Wójtowicz wybił piłkę zmierzającą do bramki po strzale Chodyny, a chwilę później słupek uratował gospodarzy po główce Jana Leszczyńskiego.
Wyrównanie i przewaga biało-zielonych
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Lechii. Już w 48. minucie słupek uratował Legię po akcji Meny, a gospodarze coraz odważniej zamykali rywali na ich połowie. Wyrównanie przyszło w 63. minucie. Mena precyzyjnie dośrodkował z prawego skrzydła, a Tomas Bobcek pewnym strzałem głową doprowadził do remisu. Dla słowackiego napastnika było to 18. trafienie w sezonie.
Po zdobyciu gola Lechia poszła za ciosem. Świetne okazje mieli Kacper Sezonienko, Anton Carenko i ponownie Bobcek, ale Hindrich kilkukrotnie ratował Legię przed utratą drugiej bramki. Szczególnie groźnie było w 78. minucie, gdy golkiper gości nogą obronił uderzenie Bobceka po kontrze Meny.
Dramat w doliczonym czasie
Końcówka przyniosła jednak dramat gospodarzy. W 87. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Iwan Żelizko i Lechia musiała kończyć spotkanie w osłabieniu. Legia wykorzystała przewagę liczebną już kilka minut później. W trzeciej minucie doliczonego czasu Rafał Augustyniak wrzucił piłkę z autu w pole bramkowe, Paulsen minął się z futbolówką, a najlepiej w zamieszaniu odnalazł się Antonio Colak, zdobywając zwycięską bramkę.
Piłkarze Lechii protestowali jeszcze, sugerując faul na bramkarzu, ale po analizie VAR gol został uznany. Tym samym gdańszczanie po raz kolejny stracili punkty z Legią w doliczonym czasie gry.
Ostatecznie Legia wywiozła z Gdańska komplet punktów, a Lechia pozostała w niezwykle trudnym położeniu w walce o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. W ostatniej kolejce musi wygrać w Niecieczy z Termaliką w przeciwnym razie spadnie z ligi.
Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 1:2 (0:1)
Bramki: Tomas Bobcek (63) – Jean-Pierre Nsame (11), Antonio Colak (90+3).
























Napisz komentarz
Komentarze