Reklama

100 lat temu Gdynia z rybackiej wioski stała się miastem aspiracji

W tym tygodniu – w Pucku i Gdyni, niemal w jednym momencie kalendarzowym, świętujemy podwójny jubileusz: 106. rocznicę Zaślubin Polski z Morzem i włączenia Pomorza w granice Rzeczypospolitej, oraz 100. rocznicę nadania praw miejskich Gdyni. Z okazji urodzin tego miasta, które miało być tylko portem, a stało się marzeniem, nasi dziennikarze przygotowali inspirujący cykl artykułów publicystycznych i historycznych.
ul. Świętojańska, Gdynia
Gdynia świętuje 100. urodziny!

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Morze w polskiej historii zawsze było ważne. Przez wieki wyczekiwane, wywalczone w gabinetach Paryża i odzyskane dopiero wtedy, gdy państwo miało już dwa lata. Pomorska droga do Rzeczypospolitej była dłuższa, bardziej kręta i trudniejsza niż gdzie indziej.

„Droga do morza prowadzi przez serca Kaszubów” – pisał Aleksander Labuda i trudno o zdanie, które lepiej streszcza sens wydarzeń z 1920 roku. To nie tylko decyzje mocarstw i podpisy przywódców światowych. To również wybór ludzi, którzy mogli wahać się, kalkulować, czekać. A jednak opowiedzieli się za Polską – Kaszubi, Kociewiacy, Pomorzanie.

Działacze: Antoni Abraham, Aleksander Majkowski, Franciszek Kręcki, wiedzieli, że państwo bez dostępu do morza będzie zawsze państwem niespełnionym i zamkniętym. Na szczęście, właśnie w roku 1920 odrodzona dwa lata wcześniej Polska poszerzyła swoje granice o wschodnie Pomorze – niestety bez obszaru Wolnego Miasta Gdańska – przyznane jej rok wcześniej na konferencji w Paryżu wieńczącej I Wojnę Światową. Państwo polskie uzyskało tym samym dostęp do Bałtyku i objęło nasz region polską administracją. 

II Rzeczpospolita postawiła na przyszłość. Rządową decyzję o budowie portu w Gdyni podjęto jeszcze jesienią 1920 roku – w pierwszym etapie zaplanowano stosunkowo prostą, tymczasową przystań o konstrukcji drewnianej. Ale dopiero 23 września 1922 roku Sejm przyjął ustawę upoważniającą rząd do budowy portu w Gdyni, naszego okna na świat.

Port, flota, szkolnictwo morskie, marynarka wojenna. To stało się trampoliną do rozwoju gospodarki morskiej, infrastruktury, przewozów, edukacji i przemysłu. Gdynia z rybackiej wioski stała się miastem aspiracji. Miastem, które nie oglądało się za siebie, tylko patrzyło przed siebie. 

Dziś, sto lat później, znów stoimy na brzegu historii – niespokojnej, pofalowanej, pełnej nieprzewidywalnych prądów. Dlatego pytanie o morze nie jest pytaniem o przeszłość. Jest pytaniem o bezpieczeństwo, o rozwój, o nasze miejsce w Europie i świecie. O to, czy potrafimy strzec tego, co zostało nam dane i wywalczone.

W tym świętowaniu warto więc pamiętać nie tylko o banderach i dźwiękach hymnu, ale także znaczeniu Kaszubów w tej historii. Mieli oni ogromny wpływ na tożsamość Pomorza i jego subregionów oraz wzmocnienie poczucia identyfikacji. To moment, by oddać hołd tym, którzy nie tylko otworzyli Polsce okno na świat, ale też nauczyli ją z tego okna korzystać.

Niech te jubileusze będą wiatrem w żagle odwagi, aspiracji i rozwoju. A Gdynia – stuletnia, a wciąż młoda – niech pozostanie symbolem tego, że kto chce płynąć daleko, musi patrzeć przed siebie. Trzeba to dziedzictwo nie tylko utrzymać, ale też rozwijać. To zadanie dla obecnego i kolejnego pokolenia Gdynian, mieszkańców Pomorza, ale też rządu oraz samorządu.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama