Od „projektu w budowie” do milionów transakcji
Gdy Radomir Matczak obejmował funkcję 7 kwietnia 2023 roku, Fala była systemem niedokończonym. - Mieliśmy cztery cele: dokończyć budowę, rozliczyć projekt unijny, uruchomić sprzedaż i zbudować zaufanie pasażerów - wylicza.
Dwa pierwsze zadania udało się zamknąć. System został odebrany od wykonawcy, a projekt skutecznie rozliczony. Kluczowy okazał się jednak trzeci element: sprzedaż. Dziś liczby mają być najlepszym dowodem postępu.

- Sprzedaliśmy ponad 10 milionów biletów. To daje około 137 milionów złotych przychodów - mówi były już prezes.
Jeszcze bardziej obrazowa jest dynamika wzrostu. Dziennie system sprzedaje ponad 65 tys. biletów - tyle, ile wcześniej w dwa miesiące. W porównaniu z 2024 rokiem sprzedaż wzrosła aż 11-krotnie.
PRZECZYTAJ: Nowa prezes InnoBaltiki. Dagmara Kleczewska obejmie stanowisko od 1 kwietnia
Aplikacja sprzedaje, choć użytkownicy narzekają
Jednym z paradoksów Fali jest stosunek pasażerów do aplikacji. To właśnie ona odpowiada za około 60 proc. sprzedaży, a jednocześnie jest jednym z najczęściej krytykowanych elementów systemu.
- Nie jest bardzo przyjazna użytkownikowi, zgadzam się z tym zarzutem. Ale ją poprawiamy praktycznie cały czas - przyznaje Matczak.

Do tej pory powstało ponad 40 wersji aplikacji na Androida i ponad 50 na iOS. Mimo to dystans do najlepszych rozwiązań rynkowych wciąż jest zauważalny.
Matczak jednocześnie podkreśla, że Fala to nie tylko aplikacja, lecz rozbudowany system infrastrukturalny: 5620 urządzeń, 900 pojazdów, około 200 stacji i przystanków kolejowych oraz 85 biletomatów.
CZYTAJ TEŻ: Wyciek danych w systemie Fala. Firma zawiadamia prokuraturę, PiS chce kontroli i dymisji
Z jednej strony system obsługuje ogromny ruch - nawet 320 tys. kursów miesięcznie. Z drugiej, wciąż zmaga się z awaryjnością.
- Około 7-8 proc. kursów ma problemy z urządzeniami. To za dużo i to jest zarzut, z którym się zgadzam - mówi Matczak.
W 2025 roku pasażerowie złożyli 8600 reklamacji, z czego 63 proc. rozpatrzono na ich korzyść. Jednocześnie wskaźnik reklamacji wyniósł 1,7 promila wszystkich transakcji.
Były prezes zwraca uwagę na skalę: miliony operacji sprawiają, że nawet niewielki odsetek błędów generuje zauważalne problemy.
Fala to system, nie aplikacja
Jednym z głównych wątków podsumowania kadencji Matczaka było odróżnienie Fali od aplikacji komercyjnych.
-To nie jest aplikacja, tylko system infrastrukturalny - podkreśla.
W jego ramach działa sześć popularnych aplikacji zewnętrznych, które - jak zaznacza - jedynie pośredniczą w sprzedaży biletów. Faktycznym źródłem biletów pozostaje Fala.
To ma znaczenie także finansowe - część prowizji trafia do operatorów aplikacji, a nie do organizatorów transportu.

Ambitne cele i nowe grupy pasażerów
Na 2026 rok spółka wyznaczyła sobie bardzo ambitne cele. Sprzedaż ma wzrosnąć z 82 mln zł do 200 mln zł. Już pierwszy kwartał przyniósł rekordowe wyniki w każdym miesiącu.
Rozwój ma opierać się m.in. na nowych grupach użytkowników:
- pracownikach dużych firm (konto firmowe),
- studentach (integracja z legitymacją),
- użytkownikach kart mieszkańca,
- turystach.
System obsługuje już ok. 830 tys. użytkowników, z czego 342 tys. posiada konto. Co ciekawe, ponad 1,1 mln osób skorzystało z Fali choć raz, płacąc bezpośrednio kartą bankową - bez zakładania konta.
PRZECZYTAJ TEŻ: Fala znów w opałach. Innobaltica nie może znaleźć operatora systemu
Nowy operator i nadzieja na poprawę
Jednym z kluczowych elementów przyszłości systemu jest zmiana operatora. Po trzech unieważnionych przetargach udało się wyłonić wykonawcę z korzystniejszą ofertą. Postawiono na firmę Sii.
- Z rozmów wynika, że aplikacja może być lżejsza i bardziej intuicyjna, a serwis systemu sprawniejszy - wskazuje Matczak.
Do podpisania umowy z operatorem droga jest jeszcze długa, ale zmiana powinna być jednym z impulsów do poprawy jakości systemu.
Fala to ułamek kosztów z wydatków na transport
Matczak odnosi się też do zarzutów o wysokie koszty Fali.
- Transport zbiorowy w regionie kosztuje około 1,6 miliarda złotych rocznie. Fala to niewielka część tej kwoty - zaznacza.
Koszt administrowania systemem to około 1,6 mln zł miesięcznie. W skali roku odpowiada on więc kwocie, jaką trzeba przeznaczyć na budowę niecałego kilometra drogi wojewódzkiej. Jednocześnie wpływy z biletów pokrywają tylko około 43 proc. kosztów transportu publicznego. Zdaniem ustępującego prezesa kluczowym problemem nie jest dziś technologia, lecz wizerunek.
- Mam wrażenie, że Fala stała się wygodnym kozłem ofiarnym dla różnych problemów transportu - mówi.
Dodaje, że system bywa niesłusznie utożsamiany np. z podwyżkami cen biletów, choć nie ma na nie wpływu.
ZOBACZ TEŻ: Kacper Płażyński złożył wniosek do NIK w sprawie systemu Fala
Nowy rozdział systemu
Matczak podkreśla, że decyzję o odejściu podjął już jesienią 2025 roku, informując uprzednio kluczowych włascicieli spółki.
- To nie jest ucieczka, tylko nieco wcześniejsze zakończenie umówionej misji, która i tak miała trwać do czerwca bieżącego roku. - zaznacza.
Od maja obejmie stanowisko dyrektora departamentu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, wracając - jak mówi - po 23 latach do administracji rządowej. Jego miejsce w pomorskiej spółce zajmie za to Dagmara Kleczewska, która do tej pory odpowiadała za system roweru metropolitalnego Mevo w OMGGS.
- Decyzja o następczyni została podjęta na tyle szybko. że przekazywanie obowiązków odbywa się w sposób płynny i przemyślany. Mamy za sobą już kilkanaście spotkań i wszystko idzie bardzo sprawnie - wyjaśnia Radomir Matczak.
Fala radzi sobie lepiej, niż się wydaje
Na koniec broni projektu, który wciąż budzi emocje.
- System, który sprzedał ponad 10 milionów biletów, nie jest systemem, który nie działa. Ma niedoskonałości, ale jest dużo dalej, niż wielu się wydaje - podsumowuje.
I dodaje: bez Fali region i tak musiałby stworzyć podobne rozwiązanie, tylko kilka lat później.
CZYTAJ TAKŻE: Blisko 30 mln zł więcej dla systemu Fala. Opozycja grzmi: To studnia bez dna
Co ciekawe, system jest przygotowany przede wszystkim pod jedną wspólną taryfę. Problemy zatem wynikają też z faktu, że na Pomorzu jest to wciąż melodia przyszłości, a Fala jest dopasowywana pod każdego organizatora.
Może - jeśli powstanie związek metropolitalny - w końcu uda się wszystko opanować i wprowadzić, na przykład, wygodne rozwiązanie check-on/check-out na terenie całego województwa, które pozwalałyby na płacenie za przebyty odcinek. Zobaczymy - przed Falą jeszcze daleka droga, chociaż, jak widać, radzi sobie lepiej, niż się wydaje.
























Napisz komentarz
Komentarze