Wjechał w czterech chłopców na poboczu drogi
7 października 2025 roku, około godziny 19 czterech chłopców w wieku od 10 do 16 lat wracało do domów po wspólnym czasie spędzonym na boisku. Poruszali się piaszczystym poboczem wzdłuż ulicy Kartuskiej w paśmie drogi wojewódzkiej nr 224, prowadzącej w stronę Pomieczyna. Szli zgodnie z przepisami, trzymając się prawej krawędzi jezdni. W tym samym czasie z przeciwnego kierunku od strony miejscowości Łebno nadjechał Marcin R. Śledczy ustalili, że kierowany przez niego Opel Insignia poruszał się z dużą prędkością. Na wysokości posesji nr 31 doszło do tragedii.
Prawa strona rozpędzonego samochodu uderzyła kolejno w każdego z rowerzystów oraz pieszego idącego między nimi. Siła uderzenia była tak duża, że wszyscy chłopcy zostali wyrzuceni na jezdnię i pobocze. Marcin R. zatrzymał pojazd kilkanaście metrów dalej. Wysiadł z auta i skierował się w stronę jednego z leżących na asfalcie dzieci. Nie zdecydował się jednak na udzielenie pomocy ani wezwanie służb ratunkowych. Po krótkiej chwili wrócił do samochodu i gwałtownie odjechał w kierunku Pomieczyna.
Zginął 10-letni chłopiec
Skutki wypadku były wstrząsające. Zginął najmłodszy z grupy 10-letni chłopiec; 12-latek trafił do szpitala w stanie krytycznym (doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który realnie zagrażał jego życiu i skutkuje trwałym kalectwem); dwaj nastolatkowie (13 i 16 lat) doznali obrażeń narządów ruchu, wymagających leczenia powyżej siedmiu dni.
ZOBACZ TEŻ: Tragiczny wypadek w Wejherowie! Pociąg SKM śmiertelnie potrącił kobietę
Marcinowi R. grozi nawet 20 lat więzienia
Policyjna obława nie trwała długo. Jeszcze tego samego wieczoru, o godzinie 22.25, Marcin R. został zatrzymany w miejscowości Lubań. Sąd Rejonowy w Wejherowie zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Mężczyzna usłyszał zarzuty m.in. spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia, nieudzielenia pomocy oraz prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości (lub pod wpływem środków odurzających w warunkach recydywy).
Marcinowi R. grozi teraz surowa kara. Za samo spowodowanie wypadku śmiertelnego i ucieczkę sąd może wymierzyć mu od 5 do nawet 20 lat więzienia. Do tego dochodzą zarzuty za nieudzielenie pomocy (do 3 lat) oraz jazdę pod wpływem (do 5 lat). Oskarżony oczekuje na proces w areszcie.





















Napisz komentarz
Komentarze