Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Widzę, że jesteś smutny. Chcesz, przyniosę ci kredki? Jak sztuka może zapobiegać depresji

Sztuka ma być jak Ikea, jak centralne ogrzewanie, musi dotrzeć do każdego mówi Janusz Gawrysiak i deklaruje, że Gdańska Szkoła Artystyczna swoją kampanią włącza się w akcję Ratujmy Nasze Dzieci.
Fot. Gdańska Szkoła Artystyczna

Janusz Gawrysiak, reżyser teatralny, nauczyciel i animator kultury, zaniepokojony falą depresji wśród dzieci i młodzieży, o jakiej donoszą media, a którą zauważył także w środowisku, w którym żyje i pracuje, postanowił zrobić coś, co mogłoby choćby w niewielkiej skali zapobiec temu zjawisku. Ze swoim pomysłem zgłosił się do naszej redakcji akurat, kiedy ruszyliśmy z akcją Ratujmy Nasze Dzieci.

– Wszyscy wiemy, że młodzi ludzie w pewnym wieku przeżywają przebudowę własnej osobowości, przechodząc z etapu dziecka do etapu młodego człowieka – zaczyna swoją opowieść Janusz Gawrysiak. – To się wiąże z okresem buntu, któremu towarzyszy nieraz kryzys tożsamości. Mamy z moją żoną, Marzeną, okazję od 25 lat obserwować takich młodych ludzi, którzy przychodzą do nas na zajęcia do Gdańskiej Szkoły Artystycznej. Nie jesteśmy wprawdzie terapeutami, ale widzimy jak pozytywną rolę może odegrać uprawianie sztuki dla integralności psychicznej naszych podopiecznych. Dotyczy to zresztą nie tylko osób w okresie dojrzewania, ale w każdym wieku. Teraz zdarza mi się, że spotykam 40-latków, którzy cały czas żyją tymi dwoma-trzema latami, jakie spędzili kiedyś u nas w pracowni, czy w teatrze, tworząc wspólnie z rówieśnikami. I to cały czas jest dla nich intensywne wspomnienie, z którego czerpią „paliwo” na dalsze życie.

Między lustrem a komputerem

Nadchodzące niebezpieczeństwo od lat wisiało w powietrzu, a jego zwiastunem były puste podwórka naszych miast. Komputery, laptopy, smartfony oddzieliły od siebie młodych ludzi. A pandemia tylko spotęgowała to zjawisko. Młodzież, która wychodzi w dorosłość, została odcięta od rówieśników, od najważniejszej grupy odniesienia, w której uczymy się wyrażania swoich emocji.

– Zabraliśmy im możliwość wspólnego tworzenia, wspólnego przeżywania. Mamy moc takich przykładów: od moich dzieci, które obserwowałem zamknięte w pokoju, posadzone przed ekranami laptopów – mówi Janusz Gawrysiak i przytacza relację swojej siostry, zamieszkałej w Toronto. W Kanadzie pandemiczne restrykcje były jeszcze bardziej surowe niż w Polsce, choć do zakazu wychodzenia do lasu się nie posunęli. W tym czasie nastoletnia siostrzenica Gawrysiaka ukończyła podstawówkę i szykowała się do szkoły średniej. Kupiła sobie sukienki i inne modne stroje, przygotowała kosmetyki. I potem przez cały miesiące zamknięta w domu przebierała się, malowała, przeglądała w lustrze i… wracała do komputera.

Gawrysiakowie

Do rozmowy włącza się Marzena Gawrysiak, rzeźbiarka i malarka.

– Covid i towarzyszące mu zamknięcie wiele zmieniły w życiu każdego z nas. My musieliśmy wycofać się z wielu obszarów działalności. Weszliśmy na inne. Przede wszystkim jednak trzeba było ratować szkołę. Przez to nasze dzieci zostały same w domu, nikt się nimi nie zajmował. Na pewno dla nich to też była katastrofa. Nie miały nawet narzędzi do tego, żeby jakoś to wyrazić, mówić o emocjach.

Z mistrzem na koszulce

Druga istotna sprawa, na jaką zwracają uwagę Gawrysiakowie, to o absolutny brak przygotowania szkoły powszechnej, jako miejsca, które by uczyło młodych ludzi przeżywać emocje, wyrażać je, radzić sobie z nimi. A zarazem tego, w jaki sposób przygotowywać się do dorosłego życia. Do tych wszystkich wyzwań, jakie ich czekają. Szkoła uczy rozwiązywania zadań, a nie radzenia sobie z emocjami. Tak było od zarania nowożytnej pedagogiki i opartego na niej modelu szkolnictwa. 

– Cały czas powtarza się, że szkoła powinna zostać radykalnie zmieniona, od samych założeń. Oczywiście nie zrobi tego minister Czarnek. Być może to się nie stanie za naszego życia, więc trzeba szukać innych rozwiązań – przekonuje Janusz Gawrysiak.  

Jednym z kardynalnych błędów szkoły jest, według niego, potrzeba nadawania wszystkiemu sensu. Owo sakramentalne: „co autor chciał przez to powiedzieć?”. A także forsowanie modelu nauczenia, opartego na dochodzeniu do czegoś, co było z góry przyjęte.

– Wiadomo, że na lekcjach matematyki czy fizyki nie odkrywa się nowych praw, tylko wkuwa te, które już dawno ustalono. I tę samą mechanikę szkoła próbuje przełożyć na sztukę. A tymczasem prawdziwy nauczyciel sztuki przychodzi i mówi: – „A teraz będziemy poszukiwać. Proponuję, żebyśmy poszli w takim to a takim kierunku”. Jeżeli przyzwyczajony do dydaktyki szkolnej uczeń zapyta: „A gdzie dojdziemy?”, nauczyciel-mistrz odpowiada: „Nie wiem gdzie, gdziekolwiek”. Proces dochodzenia bywa ważniejszy od punktu dojścia. Ostatnio kolega, prowadzący zajęcia teatralne powiedział mi, że najważniejsze rzeczy dzieją się podczas prób, a spektakl to jest tylko wypadkowa o tego, co wcześniej się wydarzyło.

(fot. Gdańska Szkoła Artystyczna) 

Gdańska Szkoła Artystyczna stawia właśnie na system „mistrzowski”. Kiedy przychodzisz na zajęcia trafiasz do pracowni mistrza. I to się sprawdza. Widać to choćby po tym, że uczniowie chętnie noszą koszulki z podobiznami pani Agnieszki, pana Kamila, pani Doroty, czy pani Kasi. Ale też rysują i wieszają na ścianach ich karykatury.

Wespół w zespół

Jako przykład właściwego podejścia Janusz Gawrysiak wskazuje to, co zrobili Skandynawowie. Dawno już rozpoznali oni, że kontakt ze sztuką i możliwość tworzenia, jako narzędzie do pozarozumowego wyrażenia emocji. W Islandii zwiększono dwu- a nawet trzykrotnie liczbę godzin zajęć artystycznych prowadzonych w szkołach. Dzięki temu ten kraj, który był liderem, jeśli chodzi liczbę zarówno depresji, jak i prób samobójczych wśród młodych ludzi, teraz jest liderem radzenia sobie z tym problemem. 

Marzena Gawrysiak przyznaje, że sama podobnie poradziła sobie w kryzysowej sytuacji.

- Miałam dwa-trzy miesiące takiego ciężkiego stanu psychicznego, kiedy posypały mi się różne historie, z którymi nie dawałam sobie rady. Byłam w takim kryzysie, że zaczęłam odmawiać sobie samej twórczości. Ostatecznie trafiłam do psychiatry i ona powiedziała: „pani powinna malować”. To przestawiło mi zwrotnicę.

– Marzena ma taki swój sposób na poprawienie nastroju, który mi kiedyś zdradziła widząc jak siedzę smutny. Podeszła i powiedziała: „Widzę, że jesteś smutny. Chcesz, przyniosę ci kredki?”. Tak właśnie powinniśmy sobie radzić – dodaje Janusz.

Zajęcia artystyczne przyrównuje do platońskiej akademii, gdzie w bezpiecznym środowisku można poprzebywać dyskutować, znaleźć siłę nazwać swoje emocje. Podkreśla jednocześnie jak istotny jest element wspólnej, kolektywnej kreacji. Najbardziej oczywiste jest to w przypadku zajęć teatralnych, ale świetnie widać też np. na zajęciach z ceramiki.

– Ceramika ma tę samą moc terapeutyczną, co w kulturach wiejskich darcie pierza.  Wyobraź sobie, że siedzi 15 osób, które przede wszystkim pracują manualnie, ale jednocześnie cały czas konwersują, dyskutują. Ile par, a nawet małżeństw się na tych zajęciach zawiązało! Wniosek: sztuka jest lepsza od Tindera – kończy żartem Janusz Gawrysiak. 

Marzena Gawrysiak zwraca uwagę, że popularną metodą „wydalania stresu” z organizmu jest sport, aktywność fizyczna. A przecież sztuka też jest działaniem fizycznym. Nie tylko teatr, akrobatyka czy taniec, ale nawet stanie przed sztalugą zmusza nas do ruchu. Ona sama – właśnie w tym celu – przerzuciła się ostatnio na malarstwo wielkoformatowe, takie, które wymaga rozstawienia drabiny.

– Taka sesja przed dużym formatem, kiedy muszę się naprawdę się zmęczyć, przynosi bardzo dużą ulgę. Podnoszę pędzel świadomie walcząc sztuką o wyjście z depresji, ale też walczę o to żeby zatrzymać wojnę – deklaruje.

Jednym z wyrazów tego zaangażowania były rzeźby czaszek, które rozstawiła pod konsulatem rosyjskim w Gdańsku.

Gdańska Szkoła Artystyczna

Zostań artystą

Jeżeli chcemy mieć szczęśliwych młodych ludzi, to nie wystarczy nam następny remont Teatru Wybrzeże – mówi Janusz Gawrysiak. - Nie wystarczy nawet wybudowanie następnego teatru, ani kolejnego pięknego muzeum czy galerii. Musimy myśleć tak, jak Skandynawowie. Sztuka ma być jak Ikea, jak centralne ogrzewanie - musi dotrzeć do każdego i wszyscy muszą mieć szansę na dotknięcie tej sztuki.

W ramach kampanii „Sztuka Lekiem na Depresję” Gdańska Szkoła Artystyczna udostępnia bezpłatnie 30 miejsc na swoich zajęciach dla młodzieży w wieku 12-18, ze zdiagnozowanym i poświadczonym medycznie epizodem depresyjnym.

Co to oznacza w praktyce? W ramach kampanii „Sztuka Lekiem na Depresję” Gdańska Szkoła Artystyczna udostępnia bezpłatnie 30 miejsc na swoich zajęciach dla młodzieży w wieku 12-18, ze zdiagnozowanym i poświadczonym medycznie epizodem depresyjnym.

- Nie jesteśmy terapeutami – zastrzega Gawrysiak. – Art terapia to jest dziedzina psychiatrii, w której sztuka wykorzystywana jest do leczenia chorób psychicznych, depresji czy też stanów psychotycznych. Rzeczywiście bywa bardzo skuteczna, ale to dziedzina, którą zajmują się lekarze. My jesteśmy od zapobiegania. Nie jesteśmy tymi, którzy – obrazowo mówiąc – będą leczyć twoje serce po zawale, ale tymi, którzy mówią: „zdrowo się odżywiaj i biegaj po plaży”. To jest nasze zadanie. Ale – jak w reklamie środka na wątrobę, który przy okazji odchudza – skutkiem ubocznym tego, że nasi podopieczni o siebie zadbają, będzie to, że świat stanie się piękniejszy. Oczywiście to nie oznacza, że będziemy mieli w Polsce nagle czterdzieści milionów artystów. Nie o to chodzi. Tak jak nie twierdzę, że artyści to ludzie szczęśliwi. Przeciwnie – wielu z nich to byli ludzie głęboko straumatyzowani, dla których twórczość była drogą do, choćby krótkiego, wyzwolenia, wyrwania się do rzeczywistości.    

A Marzena, w odpowiedzi na lansowane w mediach i popularnych poradnikach hasła dbania przede wszystkim o swoje potrzeby i lansowania się, tworzenia swoistego imperium egoistów, wymyśliła kontr hasło: „Nie musisz być celebrytą – zostań artystą”. 

SZTUKA LEKIEM NA DEPRESJĘ

  • organizator: Gdańska Szkoła Artystyczna, Aleja Grunwaldzka 82, 80-244 Gdańsk
  • wiek: 12-18 lat
  • termin: do końca czerwca 2022
  • kierunki: taniec, teatr, akrobatyka, rysunek, malarstwo, ceramika - w zależności od dostępności miejsc
  • zapisy: https://gsa.net.pl/zapisz-sie/ - w informacjach o zniżkach prosimy podać kod: SZTUKA LEKIEM NA DEPRESJĘ

Zajęcia bezpłatne, liczba miejsc ograniczona


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama