Nowa polityczna rzeczywistość wcale nie oznacza pokojowego rozstania. Jeszcze niedawni partyjni koledzy dziś oskarżają się o zdradę, agenturalność, współpracę z Donaldem Tuskiem, a nawet Niemcami. Jeśli wierzyć językowi, którym się posługują, można odnieść wrażenie, że największym przeciwnikiem PiS nie jest już Koalicja Obywatelska, ale … dawni politycy PiS. Każda ze stron próbuje przekonać wyborców, że to właśnie ona jest depozytariuszem prawdziwej idei prawicy o wrażliwości narodowo-katolickiej, gospodarczej i społecznej.
Ale najbardziej z tego politycznego serialu wyłania się chaos. Jarosław Kaczyński przez lata był niekwestionowanym liderem prawicy. Dziś coraz więcej polityków dostrzega, że kończy się pewna epoka. A kiedy kończy się epoka, zawsze pojawiają się następcy. Wydaje się, że najciekawsze z tej gry jest jeszcze przed nami.
CZYTAJ TEŻ: Marcin Horała: Kacper Płażyński od lat gra na siebie. Jest ostatnim, który może pouczać o lojalności i grze zespołowej
Pierwsze sondaże pokazują, że rozłam bardziej osłabia prawicę, niż otwiera przed nią nowe możliwości. Najwięcej badanych Polaków uważa, że podział zmniejsza szansę tego obozu na powrót do władzy. To nie powinno dziwić. Historia uczy, że wyborcy nie przepadają za partiami zajętymi przede wszystkim walką z samymi sobą.
Jednocześnie prawica przestaje być monolitem. Obok osłabionego PiS funkcjonują dwie Konfederacje, a teraz pojawia się projekt Morawieckiego, a swoje miejsce próbuje znaleźć środowisko skupione wokół prezydenta RP Karola Nawrockiego. Z jednej dominującej partii powstaje kilka konkurujących ze sobą ośrodków. Paradoks polega na tym, że wszyscy uczestnicy tego sporu mówią o zwycięstwie nad obozem rządzącym, a jednocześnie prowadzą politykę, która może to zwycięstwo oddalać.
ZOBACZ TAKŻE: Sondaż: Partia Mateusza Morawieckiego może osłabić PiS. Układ sił w Sejmie może się zmienić
Najbliższe miesiące pokażą, ile naprawdę waży polityczna marka Mateusza Morawieckiego i czy potrafi on zbudować coś więcej niż klub parlamentarny. Zweryfikują także siłę Jarosława Kaczyńskiego jako lidera, który po raz pierwszy od lat musi mierzyć się z realną konkurencją po własnej stronie sceny politycznej.
W dyskusji o sporze wewnątrz PiS nie można jednak zapominać, że jest to formacja polityczna, która rządziła w Polsce przez 8 lat. Oprócz dobrych rzeczy, m.in. wprowadzenia 500+, doprowadziła do kryzysu sądownictwa (KRS, TK), wielu afer finansowych, wizowych, podsłuchowych (Pegasus), konfliktu z UE, wstrzymania środków KPO, upolitycznienia mediów publicznych oraz przejęcia i upolitycznienia mediów regionalnych. I drastycznego wzrostu zadłużenia publicznego.



Napisz komentarz
Komentarze