Około trzydziestu dziennikarzy z Trójmiasta i Warszawy dostaje kaski, rękawice, okulary i ciężkie buty. Na powitanie – pizza z miejscowej pizzerii.
– To nasz local content – żartują gospodarze. Local content, czyli udział polskich i miejscowych firm w inwestycji, to jednak sprawa poważna: aspiracja rządu i Polskich Elektrowni Jądrowych (PEJ) to około 40 proc. Obowiązują ścisłe zasady: żadnych dronów, żadnych zdjęć bram i ogrodzenia, żadnych ujęć, na których dałoby się rozpoznać pracowników. Teren, przez gospodarzy nazywany z angielska „site’em”, okazuje się znacznie rozleglejszy, niż sugerowały wizualizacje. Sama wyspa jądrowa zajmie około 40 ha, cały teren elektrowni – około 340 ha.
Realistyczny harmonogram?
Od 5 sierpnia odpowiada za niego amerykański Bechtel, który z Westinghouse’em buduje elektrownię. Inwestor, PEJ, podkreśla jednak, że budowa jeszcze się nie zaczęła.
– Wciąż jesteśmy w fazie przygotowań, to wyraźnie chcę podkreślić. Nie jesteśmy jeszcze w fazie budowy. Niemniej ta faza przygotowań jest na tyle zaawansowana i tak na bieżąco zarządzana, abyśmy trzymali się harmonogramu – mówi prezes PEJ Marek Woszczyk.
Harmonogram: do 30 października wniosek do wojewody o zgodę na tzw. wstępne roboty budowlane (m.in. głębokie wykopy pod fundamenty), zgoda w 2027, a w 2028 zezwolenie Państwowej Agencji Atomistyki, pozwolenie na budowę i pierwszy beton jądrowy. Pierwszy z trzech bloków AP1000 ma ruszyć w 2036. Elektrownia o mocy prawie 3,8 GW ma produkować około 30 TWh rocznie – więcej, niż zużywają wszystkie polskie gospodarstwa domowe.
– Wolę mieć harmonogram realistyczny. W Chinach można zbudować blok w pięć i pół roku, ale my nie budujemy pięćdziesięciu jednostek jednocześnie. Budujemy pierwszą jednostkę po czterdziestu latach przerwy, więc lepiej uwzględniać w harmonogramie pewne niepewności – tłumaczy prezes Woszczyk.
7 milionów metrów sześciennych piasku
W tym tygodniu Budimex rozpoczął właściwe prace ziemne. Ma przemieścić ponad 7 mln m³ ziemi – kilkanaście razy więcej niż przy typowym odcinku drogi ekspresowej. – Jesteśmy bardzo blisko plaży, więc materiał jest równoziarnisty. Dosyć dużym wyzwaniem jest jego zagęszczenie. Przez ostatni miesiąc prowadziliśmy odcinki próbne, żeby dopracować metodę – mówi prezes Budimeksu Artur Popko. Na terenie pracuje już ponad 40 maszyn, docelowo ma ich być ponad sto.
– Obecnie dziennie na site’cie jest od 300 do 400 osób. Duża część korzysta z lokalnej bazy kwaterunkowej, z bazy turystycznej, która tu jest. Część, szczególnie z firm lokalnych, dojeżdża chociażby z Trójmiasta – mówi „Zawsze Pomorze” Leszek Hołda, prezes Bechtel Polska. W szczycie budowy ma tu pracować ponad dziesięć tysięcy osób.
Droga na plażę do kwietnia
Wokół elektrowni powstaje infrastruktura warta prawie 5 mld zł: 26 km drogi krajowej nr 69 i ponad 150 km linii kolejowych, w tym linia Lębork–Łeba. Pierwszy etap drogi ma być gotowy w połowie przyszłego roku, kolej – w 2028.
– Budujemy potężny program wodno-kanalizacyjny, który będzie służył elektrowni, ale też mieszkańcom Kopalina. Mamy nadzieję, że do 30 kwietnia przyszłego roku ukończymy drogę na plażę od Słajszewa do wejścia numer 50. To wydawałoby się drobny projekt, ale ważny, bo zapewni obsługę ruchu turystycznego – mówi nam Michał Olszewski, wiceprezes PEJ.
Na plaży pracują dwie platformy wiertnicze, w tym „chodząca” na ośmiu nogach Wave Walker. Badają dno, pod którym pobiegną tunele do poboru i zrzutu wody chłodzącej reaktory – kolejny punkt sporu z ekologami. Gdy tam docieramy, słońce chyli się ku zachodowi. Michal Olszewski nazywa to miejsce „najprawdopodobniej najpiękniejszą plażą na całym Bałtyku”. Czy tak zostanie, gdy za pasem lasu staną trzy reaktory?



Napisz komentarz
Komentarze