Reklama

Lechia rozbita przez Jagiellonię. Bolesna lekcja przy Polsat Plus Arenie

To był wieczór, o którym kibice Lechii Gdańsk chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Biało-zieloni przegrali u siebie z Jagiellonią Białystok aż 0:6 w meczu 1/16 STS Pucharu Polski, obnażając różnicę w jakości, organizacji gry i skuteczności obu zespołów.
Lechia rozbita przez Jagiellonię. Bolesna lekcja przy Polsat Plus Arenie
Władysław Blanuta (po prawej) trafił w słupek i to było wszystko na co było stać Lechię w meczu z Jagiellonią

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Kiedy w Pucharze Polski grają Lechia Gdańsk i Jagiellonia Białystok, to przynajmniej od kilku lat skojarzenie może być jedno – finał rozgrywek w maju 2019 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie. Wtedy Lechia po golu Artura Sobiecha wygrała 1:0 i po raz drugi w historii wywalczyła trofeum. Dziś w tych klubach grają już inni piłkarze, bo nawet te ekipy występują w innych ligach. Puchar Polski nie byłby jednak atrakcyjny, gdyby nie ilość niespodzianek czy sensacji. Te są w nim co roku i za taką pewnie kibice uznaliby wygraną biało-zielonych w meczu z Jagiellonią, która przecież reprezentuje Polskę w Lidze Europy.

Trener Lechii Władysław Łupaszko, zmienił nieco wyjściowy skład drużyny, bo w bramce stanął Szymon Weirauch, na środku obrony zagrał Wojciech Madej, na prawym skrzydle Javier Mena, a na lewym Igor Bambecki. O tym na ile to były skuteczne zmiany kibice mieli się przekonać późnym wieczorem. 

Jagiellonia bezlitośnie wykorzystywała błędy gdańskiej defensywy

Od pierwszych minut inicjatywę przejęli goście, którzy długo utrzymywali się przy piłce i regularnie zagrażali bramce Lechii. Gdańszczanie próbowali odpowiadać pojedynczymi kontratakami, ale brakowało im dokładności i pomysłu na sforsowanie defensywy rywali. 

W 34. minucie wynik otworzył Nik Prelec, a sześć minut później Ousmane Sow wykorzystał błąd gospodarzy i podwyższył prowadzenie na 2:0. Po przerwie nadzieje na odwrócenie losów spotkania szybko prysły. W 50. minucie Sow trafił głową po rzucie rożnym, a cztery minuty później Jesus Imaz dołożył kolejne trafienie. Jagiellonia bezlitośnie wykorzystywała błędy gdańskiej defensywy, a Sow skompletował hat-tricka w 61. minucie. Wynik ustalił w 68. minucie rezerwowy Dimitris Rallis, który wygrał pojedynek z obrońcami i pokonał Weiraucha.

Lechia nie miała argumentów, by przeciwstawić się rozpędzonemu rywalowi. Wprawdzie po strzale głową Władysława Blanuty piłka trafiła w słupek, ale był to jeden z nielicznych momentów, gdy gospodarze mogli mówić o pechu. Znacznie częściej problemem były błędy w ustawieniu, bierna postawa w defensywie i brak skutecznej odpowiedzi na ofensywę przeciwnika. 

Porażka 0:6 to nie tylko bolesny wynik, lecz także poważny sygnał ostrzegawczy dla gdańskiego zespołu. Jagiellonia pokazała, jak wiele dzieli obie drużyny na boisku, a Lechia musi szybko wyciągnąć wnioski z tej dotkliwej lekcji.

Lechia Gdańsk – Jagiellonia Białystok 0:6 (0:2)

Bramki: Nik Prelec (34), Ousmane Sow (40, 50, 61), Jesus Imaz (54), Dimitris Rallis (68).

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama SWP Strategia 2035
Reklama Pomorska gęsina 2026
Reklama SWP Strategia 2035
Reklama