Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Polski Ład i niższe pensje nauczycieli. Rzecznik rządu mówi o błędzie i obiecuje korektę

Nauczyciele: Polski Ład zabrał nam pensje. Rzecznik rządu przeprasza za niższe styczniowe wypłaty. Winę zrzuca na księgowych, ale obiecuje korektę przepisów.
(fot. Pixabay.com | Zdjęcie ilustracyjne)

Dokonamy pewnych korekt, aby osoby, które otrzymały niższe wynagrodzenia uzyskały wyrównanie już w lutym - zapewnia rzecznik rządu Piotr Mueller. To reakcja na zalew doniesień o niższych pensja nauczycieli po wejściu w życie Polskiego Ładu. Na konferencji prasowej przepraszał za "nieścisłości legislacyjne".

Osoby, które mają wypłacane wynagrodzenia za styczeń z góry – m.in. nauczyciele czy służby mundurowe (policjanci i funkcjonariusze służby więziennej), alarmują, że ich styczniowa pensja jest w wielu przypadkach mniejsza od grudniowej o kilkaset złotych. „Dostałem o 190 zł mniej”, „Na koncie mam 484 zł mniej”, „Pensja wpłynęła o 300 zł mniejsza” – takie komentarze pojawiają się na nauczycielskich forach w mediach społecznościowych. Większość piszących nie ma wątpliwości: „Przez Polski Ład pensja niższa o 280 zł” – pisze jedna z nauczycielek.

Skąd ten problem?

Rząd przez ostatnie miesiące promował Polski Ład jako reformę, która sprawi, że w portfelach milionów obywateli zostanie więcej pieniędzy. Jednak ekonomiści alarmowali, że wchodzący w życie Polski Ład komplikuje, a nie upraszcza przepisy podatkowe. Teraz te zapowiedzi i alarmy zderzyły się z rzeczywistością – na razie w przypadku grup zawodowych, które dostają pensje „z góry”.

Jeszcze we wtorek rządzący problem bagatelizowali, twierdząc, że ewentualne „nieścisłości” w pensjach, to błąd księgowych, naliczających wypłaty.

- Z perspektywy całego roku kalendarzowego, roku podatkowego nikt nie straci - zapewni rzecznik rządu Piotr Müller.

Z kolei wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski w Telewizji Republika oceniał że doszło do „słabszego poinformowania" pedagogów w przypadku składania deklaracji PIT-2, a problem leży po stronie części księgowych, którzy „nie do końca zrozumieli, jakie są zasady nowego systemu podatkowego".

- Stąd być może błędne przekazanie informacji nauczycielom i stąd – w nielicznych przypadkach – tego typu sytuacje, że wynagrodzenie w styczniu okazywało się nieco niższe niż w grudniu – stwierdził.

Jednak już w środę zwołano konferencję prasową, na której rzecznik rządu i wiceministrowie tłumaczyli, że „mamy do czynienia z pewnym błędem, który wymaga korekty". I od razu tłumaczyli, że mimo niższej styczniowej pensji, nauczyciele oraz służby mundurowe na Polskim Ładzie nie stracą.

- Chcę podkreślić, że nauczyciele i funkcjonariusze służb mundurowych, zarabiający średnio do 12,8 tys. zł nie tracą na Polskim Ładzie. Niemniej w ostatnich dniach widzimy, że mogło dojść do błędnego naliczenia zaliczek na podatek dochodowy - powiedział rzecznik rządu. - Ten błąd nie spowoduje, że osoby zarabiające do 12,8 tys. zł miałyby cokolwiek stracić.

Przyznał też, że może wynikać to z „pewnej nieścisłości” przepisów. - Przy każdej reformie takie nieścisłości mogą się zdarzyć. Ale ten błąd w żaden sposób nie spowoduje, że osoby zarabiające do 12 tys. 800 zł brutto miesięcznie miałyby cokolwiek stracić - mówił. - Dokonamy pewnych korekt (..), aby osoby, które otrzymały takie wynagrodzenia, uzyskały wyrównanie już w lutym.

Wspomniał też o organizacji szkoleń, które mają pomóc w zrozumieniu nowych przepisów podatkowych.

- Żaden nauczyciel, który zarabia do około 12,8 tys. zł miesięcznie, na Polskim Ładzie nie straci. Proszę być o to absolutnie spokojnym - dodał Tomasz Rzymkowski, wiceminister edukacji i nauki. - Problem jest marginalny. Nauczyciel stażysta rocznie zarobi więcej o 1,7 tys. zł, nauczyciel kontraktowy o 1,4 tys. zł, nauczyciel mianowany o 500 zł. Z punktu widzenia najszerszej grupy, nauczycieli mianowanych, Polski Ład jest neutralny – stwierdził.

Chodzi o PIT-2

Zamieszanie z nauczycielskimi pensjami tłumaczył też wiceminister finansów Jan Sarnowski.

- Pojawiają się informacje o niższym wynagrodzeniu "na rękę" u części pracowników – mówił podczas konferencji prasowej. - Przyczyny mogą być różne, na przykład niepotrzebnie złożony wniosek o preferencje dla klasy średniej. To może być brak złożenia wniosku PIT-2, który powinien być wypełniany w momencie podjęcia zatrudnienia u nowego pracodawcy. Dotyczyć to może bardzo rzadkich sytuacji, np. kiedy nauczyciele pracują na część etatu w różnych szkołach, ale w żadnym miejscu nie osiągają wynagrodzenia w wysokości płacy minimalnej. Może się zdarzyć, że podatnik zaczyna rok z wyższymi zaliczkami na podatek, a później one maleją. Korzystają oni z tego, że przesunięty został moment zastosowania 32-proc. stawki podatku dochodowego.

Będzie nowe rozporządzenie

Wobec pracowników, zarabiających do 12,8 tys. zł brutto, którzy na nowych zasadach musieliby zapłacić wyższą zaliczkę na podatek, pracodawca zastosuje niższą, ubiegłoroczną wysokość zaliczki. Wobec osób, które już zapłaciły wyższą zaliczkę, nadpłata będzie zaliczona na poczet zaliczki z lutego. Każdy pracownik będzie miał możliwość złożenia w trakcie roku, z mocą na kolejny miesiąc, formularza PIT-2 - dodał wiceminister Sarnowski.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama