Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Trzeci dzień 48. FPFF w Gdyni. Podróż sentymentalna

Ciekawe, który z konkursowych filmów 48. FPFF w Gdyni obejrzymy z zachwytem po 50 latach? Trzeci dzień festiwalu filmowego w Gdyni to nie tylko prezentacje konkursowe, ale również filmowa podróż sentymentalna.
Trzeci dzień 48. FPFF w Gdyni. Podróż sentymentalna
Scena z "Wniebowziętych", 1973 rok

Autor: materiały prasowe

Jeszcze przed południem w Gdyńskim Centrum Filmowym odbyło się spotkanie autorskie z Maciejem Karpińskim, autorem książki o Andrzeju Wajdzie Pan Andrzej. Portret z pamięci”.

Maciej Karpiński jest scenarzystą ponad dwudziestu filmów zrealizowanych przez takich reżyserów jak: Agnieszka Holland, Márta Mészáros, Volker Schlöndorff, Feliks Falk, Janusz Zaorski, Janusz Kondratiuk, Jan Kidawa - Błoński czy mistrz Andrzej Wajda właśnie. Książka „Pan Andrzej. Portret z pamięci” to osobiste wspomnienia z długoletniej współpracy, a przede wszystkim przyjaźni z wybitnym reżyserem, ukazujące Andrzeja Wajdę podczas pracy w filmie i w teatrze, w podróżach po świecie i życiu codziennym, to portret artysty, pełen anegdot i wspomnień.

CZYTAJ TAKŻE: 48. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych. „Chłopi” podbijają Gdynię

Andrzej Wajda jako człowiek obrazu – to był główny wątek spotkania, rozmawiano o wszechstronności reżysera, jego geniuszu, jego kinie i jego teatrze. Ale wspominano też ostatni pobyt Andrzeja Wajdy na festiwalu w Gdyni w 2016 roku, ledwie dwa tygodnie przed śmiercią reżysera. Prezentowano tu wówczas jego film „Powidoki”, hucznie świętowano 90 urodziny.

Maciej Karpiński podkreślił jak ważne jest dlań to gdyńskie, festiwalowe spotkanie, przede wszystkim ze względu na obecność duchową Andrzeja Wajdy. Tuż przy GCF jest Trakt im. Andrzeja Wajdy, a jego filmy, jego osoba są wcż w pamięci nie tylko bywalców festiwalu.

- A i ja jestem bardzo z festiwalem związany, tak więc i dla mnie jest to sentymentalny powrót do miejsca, do którego przynależę – powiedział Maciej Karpiński, przed laty dyrektor Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Maciej Karpiński podczas spotkania w Gdyńskim Centrum Filmowym

Gdyński wątek w życiorysie Andrzeja Wajdy to – co warto przypomnieć – nie tylko festiwal filmowy. W 1959 roku właśnie w Gdyni, w pierwszej powojennej siedzibie Teatru Wybrzeże, Wajda debiutował jako reżyser teatralny. Wystawił tu wówczas słynny spektakl „Kapelusz pełen deszczu”. W recenzjach z tamtych lat zachwyca w roli Matki Zdzisław Maklakiewicz, wtedy jeden z najbardziej oklaskiwanych aktorów gdyńskiej sceny Wybrzeża.

I jego wspominano wczoraj podczas festiwalu. A to z okazji emisji kultowego filmu „Wniebowzięci”, który prezentowano w sekcji „50 lat później” . To wprowadzenie do obchodów 50. edycji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, która już przecież za 2 lata. Film Andrzeja Kondratiuka wyświetlono pół wieku po premierze, przy pełnej widowni Gdyńskiego Centrum Filmowego! Przyszło mi do głowy: Ciekawe, który z konkursowych filmów 48. FPFF w Gdyni obejrzymy z równym zachwytem za 50 lat?

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Święty” z Mateuszem Kościukiewiczem w roli głównej. W mundurze mu do twarzy

O czym są „Wniebowzięci” z kapitalnym duetem charyzmatycznych aktorów: naturszczyka Jana Himilsbacha i aktora pełną gębą Zdzisława Maklakiewicza? Fabuła jest prosta. Oto dwóch mężczyzn „po przejściach”, niespodziewanie dostaje od losu niezwykłą szansę – dużą wygraną w toto-lotka (wtedy równowartość kilku pensji). Za uzyskane pieniądze postanawiają wybrać się w swoją pierwszą podróż samolotem. Latanie szybko wchodzi im w krew i pieniądze trwonią w dwa dni, ale nie są tym faktem specjalnie zmartwieni, wszak, jak mówi jeden z nich w ostatniej scenie filmu: Człowiek musi sobie od czasu do czasu polatać.

Ta końcowa scena „Wniebowziętych” kręcona była zresztą na plaży przed sopockim Grand Hotelem.

W dyskusji po emisji filmu wziął udział reżyser Paweł Maślona, którego film „Kos” startuje w Konkursie Głównym 48 FPFF.

Paweł Maślona obejrzał film Kondratiuka pierwszy raz dopiero kilka dni temu. Bardzo mu się spodobał.

POLECAMY RÓWNIEŻ: 48. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Agent specjalny, wyjątkowa orkiestra i gwiazdy na otwarciu

- Takie filmy jak ten i w ogóle dawne polskie filmy są dla nas podwójnie ważne – powiedział. - „Wniebowzięci” to arcypolskie kino, kino, które raczej słabo się tłumaczy na inny język, trudne w odbiorze poza Polską, bo jego poetyka jest tak mocno zakorzeniona w naszej rzeczywistości - tłumaczył. - O bohaterach tego obrazu w zasadzie nie wiemy nic, a wiemy o nich wszystko. Zachwyca mnie czułość, jaką reżyser obdarza swoich bohaterów, mam wrażenie, że w naszej rzeczywistości filmowej mało jest takich postaci, o których reżyser opowiadałby z takim zrozumieniem. To specyficzny film, film, w którym przecież nic się nie dzieje, a jednocześnie dzieje się tak wiele! Gdyby dziś chcieć pozyskać pieniądze na realizację takiego scenariusza trudno byłoby raczej przekonać decydentów... A przecież już to aktorskie duo jest absolutnie niesamowite i niepowtarzalne. To, jak ci aktorzy s dopełniają na ekranie to prawdziwa magia.

Sentymentalny, wspomnieniowy akcent miał też środowy wieczór. W Teatrze Muzycznym pokazano spektakl „Wisławie – Grażyna”, to poetyckie przedstawienie z udziałem Grażyny Szapołowskiej poświęcone Wisławie Szymborskiej w 100-lecie urodzin poetki. W programie spektaklu znalazły się m.in. wiersze: „Nic dwa razy się nie zdarza”, „Portret kobiecy” czy „Muzeum”, uzupełniane wspomnieniami o noblistce.

Spektakl powstał na podstawie scenariusza i w reżyserii Katarzyny Jungowskiej, córki aktorki. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama